• Klub Piłkarski Legia Warszawa
    www.legia.com

    Oficjalna strona klubu piłkarskiego Legia Warszawa

  • Aktualności
  • Legioniści grali w reprezentacji


    Reprezentacja Polski do lat 19 zremisowała 0:0 z Francją w meczu turnieju eliminacyjnego do mistrzostw Europy, które odbędą się w przyszłym roku. W wyjściowym składzie znalazło się dwóch legionistów - Cezary Miszta oraz Mateusz Praszelik.

    Cezary Miszta rozegrał pełne dziewięćdziesiąt minut i nie mógł narzekać na nudę. Francuska drużyna oddała aż 17 strzałów na bramkę, do której zawodnik Legii bronił dostępu. Mateusz Praszelik spędził na boisku 61. minut. W najbliższym czasie Polaków czekają jeszcze dwa mecze. 23 marca zagramy z Izraelem, a trzy dni później zmierzymy się ze Szwajcarią.
    Swój mecz w ramach eliminacji do mistrzostw Europy rozegrała także reprezentacja Polski do lat 17. Nikodem Niski, zawodnik Legii Warszawa, nie pojawił się jednak na murawie. Szansę na występ w barwach młodzieżowej reprezentacji swojego kraju ma Sandro Kulenović. Chorwat został powołany do drużyny do lat 20, która 22 marca zmierzy się towarzysko ze Szwajcarią. 


  • Oferta dnia: Longsleeve Team Fonfara w promocyjnej cenie!


    Legijny wirus zakupowy przy Łazienkowskiej nie odpuszcza. Tylko dziś cenowym hitem dnia jest Longsleeve Team Fonfara, który możecie kupić już za 49 złotych! Przypominamy, że od poniedziałku, 18 marca, do niedzieli 31 marca włącznie, wybrane produkty w Legia FanStore objęte będą promocją aż do -70%. Nie przegap okazji!

    Longsleeve Team Fonfara można kupić on-line w TYM miejscu. Zapraszamy także do sklepu stacjonarnego Legia FanStore!

     

    Promocja obejmuje zarówno oficjalne produkty Legii Warszawa, jak i wybrane produkty firmy adidas. T-shirty w cenie już od 29 zł, koszulki polo i longsleevy od 79 zł, spodnie od 119 zł, a kurtki od 229 zł. Daj się zarazić legijnym wirusem zakupowym i odwiedź Legia FanStore przy Łazienkowskiej lub wejdź na sklep.legia.com!

     

     

    W sklepie stacjonarnym codziennie pojawiać będą się kolejne produkty w bardzo atrakcyjnych cenach, dlatego warto obserwować nasze media społecznościowe, aby nie przegapić żadnej okazji!


  • Koszykówka: Anwil Włocławek - Legia Warszawa 89:75


    Zieloni Kanonierzy ulegli w meczu wyjazdowym Anwilowi Włocławek 75:89. Do spotkania z mistrzami Polski warszawska Legia przystąpiła osłabiona brakiem Mo Soluade, który odniósł kontuzję w spotkaniu ze Spójnią Stargard.

    Początek spotkania to sporo niedokładności z obu stron. Po nieco ponad trzech minutach gry tablica wyników wskazywała remis 4:4. Legioniści skutecznie nie pozwalali wejść Anwilowi w swój rytm, który bardzo często okazuje się być kluczowy w kontekście walki o zwycięstwo. Po stronie włocławian zdecydowanie najjaśniejszą postacią był Walerij Lichodziej, najlepszy strzelec zespołu w pierwszej kwarcie – 9 punktów. Końcowe minuty premierowej odsłony meczu należały do Anwilu, który wygrał tę część 18:14.

     

    Stołeczna ekipa szybko doprowadziła do remisu jednak stan te nie utrzymał się długo. Przerwa na żądanie trenera Tane Spaseva nieco uspokoiła grę legionistów, którzy chcieli za wszelką cenę trafić z dystansu. Po przewinieniu niesportowym, jakie odgwizdano Sebastianowi Kowalczykowi, gospodarze prowadzili 33:24 na cztery minuty przed końcem drugiej kwarty. Liderami stołecznego zespołu byli tego dnia Jakub Karolak, Omar Prewitt i niespodziewanie Keanu Pinder. Gospodarze nie oddali kilkupunktowej przewagi do końca pierwszej połowy, którą zwyciężyli 41:32.

     

    Tuż po powrocie z szatni za trzy punkty trafił Jarosław Zyskowski, równie skuteczni byli inni podopieczni trenera Igora Milicicia i bardzo szybko Anwil znacznie powiększył przewagę, która urosła do 19 punktów  (53:34). Legioniści nie potrafili przeciwstawić się sile rywala, nie zdołali wypracować sobie czystych pozycji do rzutu. Miejscowi byli w mocnym natarciu, z ogromną determinacją dążyli do zdobywania kolejnych punktów. Dopiero 15. próba rzutu za trzy punkty w  wykonaniu  legionistów trafiła do celu. Warszawianie zmniejszyli stratę, ale nadal dystans do przeciwników był spory.

     

    Ostatnia kwarta nie przyniosła nagłego zwrotu akcji. Anwil nie pozwolił Legii na zbliżenie się na dystans mniej niż 10 punktów. Gwiazda włocławskiego zespołu, Ivan Almeida dwukrotnie z rzędu przymierzył z dystansu i tablica wyników wskazywała rezultat 73:54. Warszawianie zdołali minimalnie wygrać czwarta kwartę, ale to Anwil zwyciężył 89:75.

     

    Anwil Włocławek 89:75 (18:14, 23:18, 26:20, 22:23) Legia Warszawa

     

    Anwil: W Lichodiej 22, C. Simon 13, I. Almeida 13, A. Broussard 11, J. Sobin 10, S. Szewczyk 10, J. Zyskowski 5, K. Lączyński 3, I. Wadowski 2, A. Piątek 0, O. Bednarek 0.

    Trener: Igor Milicić

     

    Legia: J. Karolak 17, O. Prewitt 14, K. Pinder 14, S. Kowalczyk 10, M. Konopatzki 7, P. Nowerski 6, F. Matczak 4, A. Linowski 2, R. Patiejew 1, M. Kołodziej 0, J. Sadowski 0.

    Trener: Tane Spasev, as. Marek Zapałowski

     

    Widzów: 3100


  • 28. urodziny Michała Kucharczyka


    Pomocnik warszawskiej Legii Michał Kucharczyk obchodzi dziś 28. urodziny. Przez 10 lat występów przy Łazienkowskiej legionista rozegrał w barwach Wojskowych 344 mecze. Wszystkiego najlepszego ''Kuchy'' i kolejnych sukcesów z Legią!

    Wychowanek Świtu Nowy Dwór Mazowiecki trafił na Łazienkowską latem 2009 roku i od razu został wypożyczony do Świtu. Po roku gry w podwarszawskim klubie skuteczny napastnik wrócił do Legii i dołączył do kadry pierwszego zespołu. Przez 10 sezonów występów z „eLką” na piersi „Kuchy” rozegrał 344 spotkania, w których strzelił 71 goli i miał 57 asyst. Zdobył z drużyną pięć tytułów mistrza Polski, sześciokrotnie triumfował w krajowym pucharze. W Legii najczęściej występuje na pozycji pomocnika.

     

    „Kuchy”, z okazji urodzin życzymy dużo zdrowia, szczęścia, pomyślności oraz kolejnych trofeów wywalczonych z Legią!


  • Ruszyły zapisy na letnie obozy Legii!


    Profesjonalny trening piłkarski, a także innych dyscyplin, w znakomitych lokalizacjach i warunkach, pod okiem najlepszej kadry szkoleniowej oraz wychowawczej realizującej wyjątkowy program sportowy, z wieloma dodatkowymi atrakcjami prosto od Legii Warszawa, czeka na Państwa oraz Państwa dzieci podczas letnich obozów Legii. Zapraszamy dziewczynki i chłopców od 3 do 15 roku życia oraz po raz kolejny - także rodziców! Spędź aktywne lato z Legią!

    Zapraszamy do zapoznania się z propozycją otwartych letnich obozów piłkarskich, które w okresie wakacji 2019 roku odbędą się przy Łazienkowskiej 3, w Ustroniu, w Gniewinie oraz w Hiszpanii. Po raz kolejny realizowane będą także turnusy Legia Family Camp czyli Obozy dla dzieci w wieku 3-7 lat oraz rodziców - do wyboru Hiszpania lub Polska!

     

     

    Na obozy zapraszamy wszystkie dzieci. Także te, które do tej pory nie miały styczności z piłką nożną oraz naszym klubem. Propozycja jest skierowana do dziewczynek i chłopców z całej Polski urodzonych w latach 2005-2016, a także ich rodziców (Legia Family Camp).

     

    ZAPISZ SIĘ: KLIKNIJ TUTAJ WIĘCEJ INFORMACJI: WWW.OBOZY.LEGIASOCCERSCHOOLS.PL

     

     

    Turnusy:

     

    Stadion Legii Warszawa, ul. Łazienkowska 3 (z noclegiem lub bez):

        

    28 lipca – 2 sierpnia 2019 r.

    4 sierpnia – 9 sierpnia 2019 r. - Obóz piłkarski / Obóz umiejętności indywidualnych

     

    Perła Beskidu, Ustroń:

        

    12 sierpnia - 18 sierpnia 2019 r. - Legia Family Camp / Obóz koszykarski / Obóz piłkarski

    18 sierpnia - 24 sierpnia 2019 r. - Obóz piłkarski / Obóz badmintona

    24 sierpnia - 30 sierpnia 2019 r.

     

    Hotel Mistral, Gniewino:

     

    27 lipca – 3 sierpnia 2019 r. - Obóz piłkarski / Obóz umiejętności indywidualnych

     

    Lloret de Mar, Hiszpania:

     

    22 czerwca - 1 lipca 2019 r. - Legia Family Camp / Obóz piłkarski

     

     

    Kontakt:

    Więcej informacji pod numerem telefonu 513 111 847. Pytania można wysyłać też drogą elektroniczną na adres: obozy@legiasoccerschools.pl 

     

    Cena:

    Koszt jednego turnusu już od 1 349 zł brutto!

     

    Przypominamy, że liczba miejsc na liście uczestników Obozów Piłkarskich jest ograniczona – decyduje kolejność zgłoszeń.

     

    ZAPISZ SIĘ: KLIKNIJ TUTAJ WIĘCEJ INFORMACJI: WWW.OBOZY.LEGIASOCCERSCHOOLS.PL

     

     

     


  • Niezgoda: Jestem niezwykle zmotywowany


    - Ciężko jest zachować pewność siebie. Trzeba ją budować od nowa, począwszy od regularnych treningów, poprzez wchodzenie na boisko, aż po zdobywanie bramek – mówi w wywiadzie dla Legia.com napastnik Legii Jarosław Niezgoda.

    Legia.com: - Pamiętasz naszą ostatnią rozmowę?

    Jarosław Niezgoda: - Tak, pamiętam. To był chyba listopad?

     

    - Tak. Mówiłeś wtedy, że nie nastawiasz się na powrót na siłę. Po kolejnych miesiącach podejrzewam, że pojawił się pewien zawód?

    - Tak, faktycznie. Mówiłem, że nie nastawiam się na powrót na siłę, miałem na myśli jednak tamten rok. Po okresie przygotowawczym, po dwóch pierwszych miesiącach nowego roku wierzyłem, że wywalczę dla siebie miejsce, być może nie od razu w wyjściowym składzie, ale nie ma co ukrywać, że regularne występy były moim celem. W meczu z Cracovią doznałem lekkiej kontuzji mięśnia prostego uda, dlatego znów musiałem pauzować.

     

     

    - Wydawało się, że podczas zgrupowania w Troi zaprezentowałeś się z dobrej strony i trener zaczął przekonywać się do Twojej osoby.

    - W Portugalii również nie zagrałem wielu minut. Długo nie trenowałem wcześniej, a na obozie obciążenia treningowe były bardzo intensywne. Mój organizm nie spisywał się najlepiej, a dodatkowo przytrafiło mi się kilka mikrourazów. Tak naprawdę podczas zgrupowania w Troi wystąpiłem tylko przez 10 minut w jednym i 45 minut w drugim sparingu, wszystko podczas drugiego obozu. Mimo to plan był, i nadal taki jest, żebym powoli gromadził coraz więcej minut. Sam od siebie oczekuję jednak, aby docelowo nie pojawiać się na boisku po wejściu z ławki rezerwowych, lecz występować w każdym meczu od pierwszej minuty.

     

    - Często rozmawiasz z trenerem?

    - Często trener mówi mi, że wierzy we mnie i na mnie czeka. Zapewnia, że będzie dawał mi szansę na odbudowę. Wiadomo jednak, że jemu również ciężko jest na mnie postawić. Gdy złapię uraz, przez jakiś czas muszę dochodzić do formy.

     

    - Na co dzień jesteś optymistą czy pesymistą?

    - Realistą (śmiech).

     

     

    - Walka ze zdrowiem to najtrudniejsza rywalizacja w Twojej karierze?

    - Najtrudniejszy okres przeżywałem w tamtym roku. Problemy z plecami ciągnęły się za mną dość długo, ale od zgrupowania wszystko jest już w porządku. Uspokoiło mnie to, ponieważ teraz mogę skupić się już wyłącznie na treningu. Niestety, czasami przytrafiają mi się inne dolegliwości.

     

    - W głowie pojawia się pewna blokada?

    - Po tak długim urazie pojawia się niepewność, że uraz się odnowi. Nie chcę tego, wiadomo. Bardzo długo ciągnęło się to za mną. Żaden zawodnik nie chce spędzać czasu u fizjoterapeuty czy lekarza.

     

    - Pojawiały się momenty zwątpienia?

    - Myślę, że tak. Po którymś zabiegu czy okresie, po którym wszystko miało być dobrze, a wcale tak nie było, zastanawiałem się, czy jestem w stanie w pełni wyzdrowieć. Na szczęście sytuacja uspokoiła się i znów mogę trenować.

     

     

    - Nie ma w Twojej głowie obaw, że kontuzje zatrzymały Cię na tyle, że możesz już nie wrócić do formy z sezonu 2017/18?

    - Nie martwiłbym się o to. Jeżeli uraz nie odnowi mi się, a zdrowie będzie dopisywać, to wiem, że dojdę do formy.

     

    - Jak w tym wszystkim zachować pewność siebie?

    - Ciężko jest ją zachować. Trzeba ją budować od nowa, począwszy od regularnych treningów, poprzez wchodzenie na boisko, aż po zdobywanie bramek. Wiadomo, że napastnik żyje z goli, dlatego gdy uda mu się strzelić pierwszego, drugiego – pewność siebie wzrasta.

     

    - Motywacja spada, czy wręcz przeciwnie – chęć udowodnienia swojej wartości jest coraz silniejsza?

    - Jestem niezwykle zmotywowany, ponieważ chcę udowodnić, że po długim urazie jestem w stanie wrócić do swojej optymalnej dyspozycji.

     

     

    - Gdy wchodziłeś na końcówkę meczu z Zagłębiem Sosnowiec wierzyłeś, że nadszedł moment na powrót do składu na stałe?

    - Wierzyłem, ale wiedziałem też, że po tym meczu czeka nas długa przerwa. Już na dwa tygodnie przed spotkaniem z Zagłębiem czułem się dobrze i wszystko wskazywało na to, że w nim wystąpię. Już w poprzedzającym je meczu znalazłem się na ławce rezerwowych. W głowie planowałem, że styczeń i luty będą dla mnie miesiącami przełomowymi, podczas których odbuduję się i zacznę regularnie grać.

     

    - Udana wiosna w Ruchu, udana wiosna w poprzednim sezonie. Czas na powtórkę?

    - Szczerze mówiąc z wiosnami nie mam najlepszych wspomnień. Z Ruchem Chorzów spadliśmy z ligi, a ostatnie mecze w moim wykonaniu nie były najlepsze. W Legii z kolei to właśnie na wiosnę doznałem tej nieszczęsnej kontuzji.

     

    - Wszystko zaczęło się od meczu z Jagiellonią.

    - Pewne objawy pojawiały się już dwie kolejki wcześniej. Zdołałem zagrać jeszcze w finale Pucharu Polski z Arką Gdynia, choć mój występ stał pod znakiem zapytania. W tygodniu go poprzedzającym trenowałem tylko przez dwa dni, przeprowadziłem delikatny rozruch. Wiesz, sytuacja prezentuje się inaczej, jeśli grasz regularnie. Trener wówczas jest w stanie dać ci dwa dni wolnego, a później postawić na ciebie w jednym z najważniejszych meczów w sezonie.

     

     

    - Czego życzyć Ci z okazji 24. urodzin?

    - (śmiech) W moim przypadku to pytanie jest banalne. Zdrowia należy życzyć każdemu, w mojej sytuacji jest jednak wyjątkowo istotne. Zdrowie jest najważniejsze.

     

    Wywiad ukazał się w Programie meczowym wydanym przy okazji spotkania Legii ze Śląskiem Wrocław.


  • Dynamika, motoryka i strzały przy Ł3


    Środowa sesja treningowa rozpoczęła się o godzinie 10:30. Zawodnicy Legii skupili się dziś na elementach motorycznych, pojedynkach ''jeden na jeden'' oraz konstruowaniu i wykańczaniu akcji ofensywnych. Zajęcia obfitowały w efektowne gole. Cały trening był otwarty dla przedstawicieli mediów.

    Galeria zdjęć znajduje się tutaj. Fot. Jacek Prondzynski

     

    Po kilkuminutowej rozgrzewce piłkarze zgromadzili się przy specjalnie przygotowanych stanowiskach, które służyły do poprawy elementów motorycznych. Ćwiczenia polegały na dynamicznym przejściu z pozycji leżącej do sprintu, przeskakiwaniu przeszkód czy na poderwaniu się ze specjalnych lin i wyskoczeniu do główki.

     

     

    Następnie sztab zarządził ćwiczenia strzeleckie. Zadaniem piłkarzy nie było jedynie trafienie do siatki, ale też rozegranie odpowiedniego schematu. Celem było skonstruowanie akcji z wykorzystaniem skrzydłowych i bocznych obrońców, którzy centrowali piłkę w pole karne, gdzie wbiegał duet zawodników. Bramkarze mogli w tym ćwiczeniu wykazać się przewidywaniem akcji, przecinaniem dośrodkowań oraz grą na linii.

     

     

    Kolejne ćwiczenie skupiało się na doskonaleniu pojedynków “jeden na jeden”. Legioniści przeszli na drugą stronę boiska, gdzie przygotowany był specjalnie pomniejszony plac gry. Zadaniem zawodników było minięcie rywala i strzelenie gola. Szczególnie efektowne były starcia Cafu z Iurim Medeirosem. 

     

     

    Przedostatnim etapem dzisiejszych zajęć była gra na pełnowymiarowym boisku. Zawodnicy musieli wymienić między sobą kilka podań i zagrać w wyznaczoną strefę, gdzie główne role odgrywali skrzydłowi i napastnicy, którzy  wykańczali akcję. Na koniec piłkarze zostali zebrani przez sztab przy linii bocznej boiska, gdzie na rozłożonych karimatach wykonywano ćwiczenia rozciągające. Po około dwóch godzinach trening został zakończony. Z pierwszą drużyną trenowało kilku zawodników drugiej drużyny. Nową twarzą był urodzony w 2000 roku Mateusz Kochalski.

     


  • Oferta dnia: Longsleeve Retro w promocyjnej cenie!


    Legijny wirus zakupowy przy Łazienkowskiej wciąż ma się dobrze. Tylko dziś cenowym hitem dnia jest Longsleeve Retro, który możecie kupić już za 49 złotych! Przypominamy, że od poniedziałku, 18 marca, do niedzieli 31 marca włącznie, wybrane produkty w Legia FanStore objęte będą promocją aż do -70%. Nie przegap okazji!

    Longsleeve Retro można kupić on-line w TYM miejscu. Zapraszamy także do sklepu stacjonarnego Legia FanStore!

     

    Promocja obejmuje zarówno oficjalne produkty Legii Warszawa, jak i wybrane produkty firmy adidas. T-shirty w cenie już od 29 zł, koszulki polo i longsleevy od 79 zł, spodnie od 119 zł, a kurtki od 229 zł. Daj się zarazić legijnym wirusem zakupowym i odwiedź Legia FanStore przy Łazienkowskiej lub wejdź na sklep.legia.com!

     

     

    W sklepie stacjonarnym codziennie pojawiać będą się kolejne produkty w bardzo atrakcyjnych cenach, dlatego warto obserwować nasze media społecznościowe, aby nie przegapić żadnej okazji!


  • Ł3 Gaming Convention 23 i 24 marca na stadionie Legii


    W nadchodzący weekend stadion Legii zamieni się w świątynię e-sportu! Niecałe cztery dni dzielą nas od wielkiego e-sportowego święta, które odbędzie się na Stadionie Legii Warszawa w dniach 23-24 marca 2019 roku.

    Do stolicy Polski zawita Good Game League, które w ramach organizowanego sezonu rozgrywek 2019, przeprowadzi pierwszy z czterech turniejów eliminacyjnych CS:GO! Do Warszawy zjadą się najlepsze polskie drużyny, które otrzymały zaproszenie bezpośrednio od organizatora lub wywalczyły miejsce w uprzednio rozgrywanych kwalifikacjach. Oprócz zespołów z Polski gościć będziemy również drużyny europejskie, w tym duńskie „Tricked”, niemieckie „Alternate Attax” czy ukraińskie „Pro100”. Turniej CS:GO potrwa dwa dni, a jego zwycięzca zgarnie nagrodę główną w postaci biletu do wielkiego finału sezonu, który odbędzie się w lipcu - jego pula nagród wyniesie aż 100 tysięcy euro!

     

    Dla fanów polskiej sceny e-sportowej przygotowano również wiele innych atrakcji, takich jak turniej FIFA19 pod nazwą „Legia Community Cup 2019”. Gracze rywalizować będą ze sobą na platformie PS4 i walczyć o 1000 złotych oraz wspaniałe nagrody rzeczowe ufundowane przez organizatora i partnerów wydarzenia. Turniej FIFY to również okazja do zmierzenia się z zawodnikami Legia eSports, Miłoszem Bogdanowskim i Michałem Srokoszem!

     

     

     

    Dla odwiedzających przygotowano również strefę EXPO, gdzie spotkać będzie można stoiska wielu firm z branży technologicznej. Każda marka zaprezentuje swoje produkty, przez co liczyć można na wyjątkowo atrakcyjne ceny! 

    Organizatorzy wydarzenia nie zapomnieli również o osobach towarzyszących oraz rodzinach, dlatego na Ł3 Gaming Convention będzie można wczuć się w klimat Gwiezdnych Wojen, korzystając z b i walcząc z ciemną stroną mocy. Nie zabraknie również atrakcji dla fanów gier wyścigowych - ci poczują adrenalinę dzięki możliwości rywalizacji na symulatorach rajdowych. Oprócz tego na odwiedzających czekać będzie ogromna strefa Free2Play, gdzie każdy uczestnik będzie mógł spróbować swoich sił m.in. w takich tytułach gier jak: CS:GO, Fortnite czy Apex Legends. Oprócz tego co godzinę organizowane będą konkursy z atrakcyjnymi nagrodami! Więcej informacji o strefie expo znajdziecie pod TYM adresem.

     

    Do Warszawy zawitają m.in.: Wiktor „TaZ” Wojtas, Paweł „Innocent” Mocek, czy Mikail „Maikelele” Bill. Jest to z pewnością znakomita okazja do zgarnięcia autografu czy zrobienia wymarzonej fotki z idolami! Przypominamy, że wstęp na wydarzenie jest całkowicie bezpłatny. Do zobaczenia!


  • Zmiany w identyfikacji wizualnej ECA


    European Club Assosiation (ECA), czyli największe zrzeszenie profesjonalnych klubów piłkarskich na Starym Kontynencie, którego wiceprezesem jest Dariusz Mioduski, wprowadza zmiany w identyfikacji wizualnej.

    ECA zrzesza 232 kluby i ma realny wpływ na wydarzenia w europejskim futbolu, reprezentując interesy klubów w rozmowach z UEFA (m.in. w sprawie podziału środków pieniężnych i kształtu rozgrywek pucharowych). ECA powstało w styczniu 2008 roku w miejsce grupy G-14.

     

    Prezes Legii Dariusz Mioduski stanowisko wiceprezesa European Club Assosiation piastuje od września 2017 roku. Z kolei w zarządzie tej organizacji zasiada od września 2015 roku. W czerwcu 2017 roku - otrzymując nominację od ECA - został również wybrany do Rady Administracyjnej UEFA Club Competitions, która zajmuje się kwestiami biznesowymi rozgrywek pucharowych w Europie.


  • Artur Lewandowski - Skazany Nr 0021


    Przed Wami 21. odcinek kultowego cyklu pt. ''Skazani na Legię'', który niegdyś ukazywał się na łamach Tygodnika Kibiców ''Nasza Legia''. Tym razem gościem Maćka Dobrowolskiego jest Artur Lewandowski - fan Legii, a także piłkarski trener, który swoją przygodę z Ł3 rozpoczął na początku lat 90. Z kibicowania najbardziej lubi wyjazdy, których na swoim koncie ma całkiem pokaźną liczbę. Zapraszamy!

     

     

    Tradycja rodzinna

    Kibicem stałem się bardzo naturalnie. Właściwie to wszystko wyjaśnia fakt, że mój tata był zagorzałym legionistą i to on zaraził mnie tą pasją. Tematy związane z Legią przewijały się w domu od dziecka, w każdym aspekcie życia, a żeby dopełnić całości etapu przesiąkania Legią dodam, że sąsiad, który mieszkał „drzwi w drzwi” z nami, też był fanem Wojskowych. Nie musiałem więc używać żadnych tajemnych sposobów, ani zbytnio kombinować, żeby trafić na stadion. Mając siedem lat tata zabrał mnie ze sobą. Zapamiętałem dokładnie z kim wtedy graliśmy, bo już sama nazwa drużyny rywala - Stal Stalowa Wola - brzmiała tak oryginalnie i egzotycznie, że wbiła się w głowę. To było w 1991 roku, siedzieliśmy na trybunie krytej, a Legia... przegrała 1:2.

     

     

    Jednak wynik wobec tego, co wówczas widziałem pierwszy raz w życiu, nie miał żadnego znaczenia. Bardzo duże miał natomiast fakt gry w Legii Wojtka Kowalczyka. Jestem z Bródna i dla nas – wtedy małolatów – Kowalczyk był idolem. To był chłopak z naszej dzielnicy, z naszych bródnowskich bloków. Jaraliśmy się tym, że ktoś taki reprezentuje Legię. Wielu z nas chciało być piłkarzem takim jak on. I ja na fali tej fascynacji zacząłem trenować piłkę w drużynie Poloneza Warszawa.

     

     

    Przeklęty program z podpisem 

    Przez kilka kolejnych lat jeździłem na Łazienkowską z tatą czy wujkiem w miarę regularnie. Wiele spotkań utkwiło mi w pamięci. Najbardziej zapamiętałem mecz, na którym... nie byłem. Zanim do tego doszło z wypiekami na twarzy oglądałem w telewizji pierwszą nieudaną próbę „ataku” na Ligę Mistrzów i porażkę z Hajdukiem Split. Rok później z jeszcze większymi emocjami śledziłem dwumecz z IFK Goeteborg i upragniony awans do piłkarskiej elity. Mówię o piłkarskiej elicie, ponieważ to były początki „tworu” o nazwie Liga Mistrzów i w przeciwieństwie do tego jak wygląda to dziś – wtedy grały w niej wyłącznie drużyny, które w swoich krajach zdobywały tytuły mistrzowskie. Udało się awansować, była nieopisana radość, nadzieje i perspektywa obejrzenia wielkich meczów.

     

     

    Na spotkanie z Rosenborgiem nie udało się kupić biletów, natomiast na kolejny mecz z Blackburn Rovers tata kupił wejściówki dla siebie, mamy i mnie. Nie mogłem się doczekać tego meczu. Na Łazienkowską przyjeżdżał w końcu mistrz Anglii z gwiazdami takimi jak: Alan Shearer, Ian Pearce, Chris Sutton czy Henning Berg, który później trenował Legię. To były czasy, kiedy byłem - nazwijmy to - niepokornym małolatem... Coś tam przeskrobałem w szkole i za karę nie poszedłem na mecz. Pamiętam jak dziś, gdy rodzice wrócili do domu z programem meczowym na którym podpisał się Krzysztof Ratajczyk, a ja z wściekłości rzuciłem nim o ziemię...

     

     

    Maluch i komandosi

    W 1997 roku Legia grała finał Pucharu Polski z GKS-em Katowice w Łodzi. Wujek odpalił więc swojego malucha i pojechaliśmy z tatą na pierwszy wyjazd. Samochód zostawiliśmy w centrum miasta i ze schowanymi szalikami poszliśmy na stadion. Wiadomo, pierwszy wyjazd to zawsze jest przeżycie. Wszystko jest nowe, dziwne, jednak od tamtej pory, a byłem już na 149 wyjazdach, pierwszy raz brałem udział w takim, na którym były cztery różne grupy kibiców. To, że byliśmy my ze zgodami oraz GKS, nie było niczym nadzwyczajnym. Ale fakt, że pojawili się tam fani ŁKS-u i Widzewa - już tak. Legia wygrała wtedy 2:0, a ja jeszcze zapamiętałem, jak organizatorzy tego wydarzenia w przerwie meczu zaserwowali wszystkim zgromadzonym pokaz ekipy komandosów, rozbijających głowami cegłówki i wykonujących jakieś inne ewolucje.

     

     

    Regularnie zacząłem jeździć na wyjazdy od 1999 roku i od razu zaczęło się od „mocnego uderzenia”, bo pojechałem razem z około 40. kibicami pociągiem do Wronek. Pod każdym względem było ciekawie więc załapałem bakcyla. Starałem się jeździć wszędzie nie patrząc na okoliczności. Zresztą gdyby w tamtych latach ktoś chciał jeździć dla wyników, to szybko by zrezygnował. Legia przegrywała wiele meczów i to na pewno nie zachęcało do podróżowania. Jednak nie patrzyło się na wyniki, tabele, tylko wsiadało w pociąg i jechało. Pamiętam taki mecz w Lubinie, mieście do którego w tamtych czasach dojazd pociągiem był sporym wyzwaniem. Razem z dwoma kolegami pojechaliśmy i po wielu godzinach jazdy, przesiadek i tułaczki, dojechaliśmy w... 70 minucie meczu. Po 20 minutach czekała nas więc taka sama droga. Legia wkręciła mnie jednak na tyle, że przestałem trenować piłkę, a zacząłem jeździć i kibicować. Przez kilka sezonów nie opuściłem żadnego meczu.

     

     

    Jedno miasto - jeden klub

    Od małolackich czasów miałem jeszcze jedną pasję, której poświęcałem sporo czasu. Pisałem teksty do hiphopowego składu, którego byłem również założycielem - „Napalm Grupa”. Początkowo było nas trzech : ja, „Kanar” i „Rudy”, później dołączył „Karat”. Nagrywaliśmy różne kawałki, klasycznego ulicznego hip–hopu i naturalną koleją rzeczy było, że w utworach zaczęły przewijać się legijne motywy. Takim najbardziej rozpoznawalnym kawałkiem stał się „Jedno miasto–jeden klub”, który nagraliśmy do spółki z „Dixonami”. Każdy z nas miał swoją zwrotkę. To były fajne czasy, robiliśmy muzykę, jeździliśmy na wyjazdy.

     

     

    Graliśmy sporo koncertów w Warszawie, na które przychodziło mnóstwo legionistów. W tych czasach poznałem się też z „Bonusem”, który rozkręcał „Ciemną Strefę”, a która miała skupiać różnych wykonawców. Przystąpiliśmy do tego, ale z czasem nie wyobrażałem sobie jeżdżenia na koncerty do innych miast. Poza tym ciężko to było pogodzić z wyjazdami i meczami u siebie. Wiązało się to z zajętymi weekendami, a jak wiadomo najwięcej koncertów odbywa się właśnie wtedy. I tym sposobem znowu wygrało kibicowanie. Najpierw zamiast piłkarzem stałem się kibicem, a później bycie muzykiem przegrało z Legią.

     

     

    Kibic trenerem, trener kibicem

    Życie potrafi jednak pisać nieoczekiwane scenariusze. Nie udało się być piłkarzem, nie zostałem muzykiem, ale... zostałem trenerem. Oglądając setki spotkań polskiej piłki na różnych szczeblach, często zastanawiałem się, czy potrafiłbym sam pokierować zespołem. Jak bym się zachował w jakiejś konkretnej sytuacji na boisku, kogo bym wprowadził, a kogo zdjął. Poza aspektem kibicowskim piłka nożna zawsze mnie interesowała też pod względem czysto sportowym. W końcu w głowie zaczęła kiełkować myśl, że może by tak spróbować coś zrobić i zająć się tym na poważniej. Poszedłem do Wyższej Szkoły Edukacji w Sporcie. Akurat tak się złożyło, że na jednym roku wylądowałem z Robertem Lewandowskim, a z żoną Roberta w jednej grupie. Studia trwały trzy lata, zakończyłem je licencjatem - z papierem instruktora piłki nożnej. Taki papier upoważnia do prowadzenia zespołów A–klasowych. Od razu zostałem trenerem drużyny Legionów Warszawa – klubu założonego przez kibiców Legii. Wszystko się zazębiało, ja coraz bardziej się wkręcałem. Zdałem sobie sprawę, że trzeba dalej iść w tym kierunku i rozwijać swoją wiedzę.

     

     

    Z czasem zacząłem jeździć na staże. Najpierw do ŁKS-u, później zaliczałem kolejne w klubach ekstraklasy. Byłem w Lechii Gdańsk u Probierza, w Paście Gliwice u Latala, w Koronie Kielce i Podbeskidziu. Byłem też u Heninga Berga w Legii, któremu zresztą opowiedziałem moją historię z nieobejrzanym meczem, kiedy on grał w Blackburn. Cały czas się uczyłem i dziś mam papier UEFA A – czyli przedostatni stopień, po którym jest już tylko UEFA PRO. Jestem teraz trenerem PKS-u Radość, zespołu A-klasowego. Nie wybiegam myślami za daleko i cieszę się tym co jest, ale gdyby kiedyś udało się pracować przy Legii, niewątpliwie byłoby to spełnienie marzeń. Niemniej podchodzę do tego bardzo spokojnie i z dystansem. Liczę siły na zamiary. Faktem jednak jest, patrząc przez pryzmat tego wszystkiego co mnie w życiu spotkało, że zawsze motywem łączącym była piłka nożna i Legia. Teraz mój młodszy brat godnie reprezentuje Legię jako kibic, ja patrzę już z kilku perspektyw, ale Legia jest w naszych sercach, genach, jest spoiwem łączącym wszystko. Jest chyba największym szczęściem w życiu.

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     


  • Tenis: Iga Świątek w II rundzie turnieju w Miami


    Legionistka Iga Świątek awansowała do drugiej rundy eliminacji tenisowego turnieju WTA w Miami na Florydzie. Warszawianka zwyciężyła wyżej notowaną rywalkę Zarinę Diyas w dwóch setach - 6:2, 7:5.

    W pierwszej rundzie kwalifikacji turnieju WTA w Miami, w którym łączna pula nagród wynosi ponad 9 mln dolarów, Iga Świątek (121. miejsce w rankingu) zmierzyła się z wyżej notowaną Zariną Diyas (92. miejsce w rankingu) z Kazachstanu. Polka wygrała pierwszego seta 6:2. Drugi był już bardziej wyrównany. Po początkowej przewadze rywalki legionistka doprowadziła do stanu 5:5, by ostatecznie zwyciężyć 7:5.

     

    Od awansu do turnieju głównego Polkę dzieli jeszcze jedna wygrana. Rywalką Igi Świątek będzie Amerkanka Sachia Vickery (142 WTA), która pokonała wyżej notowaną rodaczkę Jennifer Brady (76 WTA). Mecz odbędzie się we wtorek, 19 marca.


  • Legijne Skarby - Muzeum bez tajemnic (15)


    Jedną z najbardziej okazałych statuetek, jakie można zobaczyć w muzeum naszego klubu, jest nieco tajemniczy puchar z chińskimi symbolami na froncie. To pamiątka z wizyty w Państwie Środka, gdzie w 1986 roku legioniści wzięli udział w Pucharze Wielkiego Muru. W tle z pozoru mało znaczącego turnieju rozgrywała się gra polityczna.

    Pomysł podróży do Chin nie został wówczas ciepło przyjęty przez piłkarzy i sztab szkoleniowy Legii Warszawa. Wojskowi rozpoczęli właśnie zmagania w Pucharze Intertoto, pięciu graczy przebywało jeszcze na mistrzostwach świata w Meksyku, gdy w siedzibie klubu pojawił się pracownik ambasady chińskiej z zaproszeniem do wzięcia udziału w egzotycznym turnieju. Puchar Wielkiego Muru to rozgrywki, które zostały utworzone w 1983 roku. Przed Legią udział w nich brała drużyna GKS-u Katowice oraz reprezentacja Polski do lat 21. Jerzy Engel, ówczesny trener piłkarzy z Łazienkowskiej, gdy tylko dowiedział się o zaproszeniu, od razu udał się do prezesa Legii i stanowczo zaprotestował przeciw wysyłaniu drużyny na drugi koniec świata. Głównym argumentem przemawiającym przeciw wyjazdowi był fakt, że w przypadku wzięcia udziału w zawodach, legioniści byliby zmuszeni do przesunięcia dwóch pierwszych kolejek ligowych. Prezes Wojciech Barański podzielał to zdanie i zgodził się, że tak daleka podróż nie jest drużynie potrzebna.

     

     

    Kwestia wyjazdu zawędrowała już jednak do gabinetów najważniejszych osób w państwie. Pracownik chińskiej ambasady zaangażował w sprawę generała Wojciecha Jaruzelskiego. - Nie mogliśmy przewidzieć jednego - że ten Chińczyk zdążył już tak wszystkich poruszyć, że w końcu trafił do gen. Jaruzelskiego. I ten wyjazd - chociaż brzmi to górnolotnie - stał się sprawą polityczną. Wystarczył jeden telefon do klubu, abyśmy dowiedzieli się, że mamy jechać do Chin - opowiadał Kazimierz Orłowski, ówczesny kierownik drużyny, cytowany na łamach Księgi Stulecia Legii Warszawa.

     

     

    Nie było wyboru. Legioniści, “uzbrojeni” przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych w wojskowe paszporty, spakowali walizki i udali się na lotnisko. Czekała ich wyczerpująca podróż. Pierwszym punktem był Frankfurt. Tam drużyna miała przesiąść się do samolotu lecącego do Pekinu. Trzeba było na niego jednak poczekać, ponieważ lot zaplanowany był na godziny poranne następnego dnia. Piłkarze i sztab noc spędzili więc... na lotnisku. Gdy rano mieli wsiadać do podstawionego samolotu, okazało się, że brakuje w nim miejsc. Cały pokład zajęty był przez reprezentację chińskich koszykarzy, co ucieszyło legionistów. Drużyna była pewna, że wyjazd zostanie anulowany i będzie można skupić się na przygotowaniach do startu ligi na miejscu. Wtedy po raz kolejny pojawił się tajemniczy pracownik ambasady, który wyrzucił koszykarzy z samolotu. Legioniści do Chin polecieli.

     

     

    Tam zaprezentowali się z bardzo dobrej strony. Wojskowi wygrali wszystkie cztery mecze i zostali zwycięzcami turnieju. W finale rozgrywanym na Stadionie Robotniczym przy tłumie stu tysięcy kibiców Legia Warszawa pokonała 2:0 pierwszą reprezentację Chin. Do siatki rywali trafili Tomasz Arceusz oraz Witold Sikorski. Wygrana Legii wywołała niemałe zamieszanie wśród lokalnej policji. Obawiano się, że może ona doprowadzić do zamieszek z udziałem chińskich kibiców. Piłkarzom nakazano nawet, aby podczas wyjazdu położyli się na siedzeniach w autobusie, żeby nikogo nie dało się zauważyć. Dariusz Kubicki miał jednak inne zdanie i postanowił machać do lokalnych kibiców. Ci, ku zaskoczeniu policji, odpowiedzieli podobnym gestem.

     

     

    Legioniści, dzień po wylądowaniu w Polsce, pojechali do Katowic na mecz z GKS-em. Zmęczeni podróżą Wojskowi przegrali 2:5. Chińska przygoda była jednak po latach miło wspominana przez jej uczestników. - Chiny od dziecka kojarzyły mi się z bajeczną grą kolorów. Kiedy wreszcie miałem możliwość być w Chinach, a ponadto wygrać tam turniej o Puchar Wielkiego Muru Chińskiego z warszawską Legią, wszystko co wyobrażałem sobie jako dziecko, potwierdziło się - mówił Jerzy Engel. Późniejszy selekcjoner reprezentacji przeżył też w Państwie Środka szok kulturowy. - Przed pekińskim finałem przeżyłem szok na widok parkingu na pięć tysięcy rowerów! A każdy rower z tablicą rejestracyjną, jak samochód. Podczas bankietów sprawiliśmy gospodarzom olbrzymi zawód. Podawali bowiem specjalnie przyrządzone potrawy z… psów, ale nikt z naszej ekipy nie był w stanie wziąć do ust nawet kęsa - pisał Engel w swojej książce “Futbol na tak”.

     

     

     

     

     

     

     


  • Fundacja Legii dołącza do akcji #Morethanfootball


    Fundacja Legii już po raz trzeci weźmie udział w międzynarodowej kampanii #Morethanfootball, która pokaże społeczną siłę oddziaływania klubów i organizacji piłkarskich.

    W akcji organizowanej przez European Football for Development Network (Legia Warszawa i Fundacja Legii są jej członkiem od 2017 roku), przy wsparciu UEFA Foundation for Children i European Club Association będą uczestniczyć również m.in. FC Barcelona, Juventus FC i Manchester United.

     

    Tegoroczna edycja #Morethanfootball będzie trwać od 19 marca do 9 kwietnia. W tym czasie na profilach Fundacji Legii i Legii Warszawa w mediach społecznościowych pod hashtagiem #MoreThanFootball będą publikowane unikalne treści, podkreślające społeczną rolę klubu jako dobra wspólnego, któremu towarzyszą uniwersalne wartości inspirujące do działania na rzecz innych.

     

     

    - Nie mogło nas zabraknąć w kolejnej edycji #Morethanfootball. Już trzeci raz wspólnie z klubami z całej Europy będziemy przypominać o tym, że piłka nożna to fantastyczne zjawisko społeczne, które pozytywnie zmienia świat i dociera tam, gdzie nie sięga żadna inna dziedzina życia. Fundacja Legii ma już na swoim koncie udział i organizację ponad 250 projektów i pomoc ponad 3,5 tys. beneficjentom. O ogromnym kapitale społecznym tkwiącym w naszym klubie przekonujemy się na co dzień, ułatwiając podopiecznym pokonywanie kolejnych barier. Nazwa „Legia” powoduje u nich przypływ ogromnej, pozytywnej energii, którą wspólnie wykorzystujemy w trosce o lepszą przyszłość - mówi prezes Fundacji Legii, Anna Mioduska. 

     

    Charakter kampanii obejmuje również promocję postaw prozdrowotnych, ekologicznych, antyrasistowskich i aktywizujących osoby wykluczone. Przedstawiciele Fundacji Legii wezmą udział w ogólnoeuropejskiej konferencji dotyczącej działalności charytatywnej klubów piłkarskich, której część będzie poświęcona kampanii w Londynie. Piłkarze Mistrza Polski na rozgrzewkę przed meczem 28. kolejki z Jagiellonią Białystok wyjdą w okolicznościowych koszulkach z logo #Morethanfootball.

     

    - Legioniści to osoby chętne do pomocy i wrażliwe na potrzeby innych. Jako fundacja prowadzimy wszechstronną działalność, która edukuje, uświadamia, pozwala znosić i rozwiązywać problemy, jakie wydawały się nie do rozwiązania. W trakcie najbliższych trzech tygodni przypomnimy nasze najgłośniejsze akcje oraz pokażemy wymierne efekty społecznej i charytatywnej aktywności. Głos zabiorą również zawodnicy Legii, którzy opowiedzą, jak piłka odmieniła ich życie. Niech to będzie najlepsza inspiracja dla osób, które jej poszukują wśród piłkarskich idoli - dodaje prezes Anna Mioduska.

     

    Fundacja Legii oraz Legia Warszawa od listopada 2017 roku są oficjalnym członkiem organizacji European Football for Development Network, która zrzesza kluby piłkarskie zaangażowane społecznie. W tegorocznej akcji #Morethanfootball uczestniczy 89 organizacji piłkarskich z 30 krajów. Oprócz Mistrza Polski swoje aktywności społeczne będą promować m.in. FC Barcelona, Juventus FC, Manchester United, Chelsea FC, S.S.C. Napoli, Celtic FC, AS Roma, AS Monaco, Benfica SL i Bayer 04 Leverkusen. O społeczności klubów, do której należymy, można przeczytać na stronie www.efdn.org.


  • Kulisy zwycięstwa ze Śląskiem


    W meczu 26. kolejki LOTTO Ekstraklasy Wojskowi pokonali Śląsk Wrocław 1:0. Strzelcem jedynego gola okazał się Carlitos, który skutecznie wykonał rzut karny podyktowany za zagranie ręką Igorsa Tarasovsa. Spotkanie przyniosło wiele emocji, a o jego wynik sympatycy warszawskiego zespołu drżeć musieli do samego końca. Zapraszamy do obejrzenia kulis tego starcia!


  • Wysokie obroty na wieczornym treningu


    We wtorek o godzinie 18.00 piłkarze Legii Warszawa pojawili się na boisku bocznym, by odbyć pierwsze po krótkiej przerwie zajęcia treningowe. Duży nacisk kładziono dziś na przygotowanie motoryczne. Trening był w całości otwarty dla przedstawicieli mediów.

    Po krótkiej rozgrzewce sztab szkoleniowy zarządził ćwiczenia biegowe. Piłkarze podzieleni zostali na dwie grupy i ustawieni po przeciwnych stronach boiska. Na sygnał trenera zawodnicy rozpoczęli bieg. Na czele każdej z dwóch grup znajdował się zawodnik, który spoglądając na zegarek, narzucał odpowiednie tempo. W tym samym czasie Jakub Ojrzyński i Radosław Cierzniak pod okiem trenera Ricardo Pereiry doskonalili grę nogami i chwyty piłki. Trener bramkarzy przygotował różnorodne ćwiczenia, podczas wykonywania których bramkarze musieli wykazać się także odpowiednim “czytaniem” boiskowych wydarzeń i skutecznym wyjściem spod pressingu.

     

     

    Po około trzydziestu minutach zawodnicy rozpoczęli grę polegającą na utrzymaniu się przy piłce. Każda z drużyn musiała wymienić odpowiednią liczbę podań. Następnie, na wydzielonym boisku, pojawiły się małe bramki, a do ćwiczeń dodano element wykończenia akcji. Bramkarze wciąż ćwiczyli pod okiem Ricardo Pereiry. 

     

     

    Na koniec zajęć trener Ricardo Sa Pinto zebrał cały zespół w polu karnym i podzielił graczy na dwie drużyny. W tym ćwiczeniu pojawiły się już pełnowymiarowe bramki, a pole gry zostało z każdej strony ograniczone pachołkami. Piłkarze rozegrali kilkunastominutową gierkę, która obfitowała w sytuacje strzeleckie. Widowiskowym trafieniem popisał się Salvador Agra, a przy jednym strzale doskonałym refleksem wykazał się Jakub Ojrzyński.

     

     

     

     

     

     


  • W kwietniu startuje Legia Biznes Cup!


    Legia Biznes Cup Wiosna 2019 zbliża się wielkimi krokami. Zostały ostatnie wolne miejsca!

    Nie zwalniamy tempa, jesteśmy na ostatniej prostej rozgrywek zimowych. W przeciągu najbliższych tygodni rozstrzygną się losy walki o tytuły w każdej z sześciu lig, ale my pragniemy was zaprosić już teraz do udziału w kolejnej edycji – Wiosna 2019. Zaczynamy na początku kwietnia, więc to ostatnia szansa na zgłoszenie swojej drużyny do najbardziej elitarnych i prestiżowych rozgrywek w stolicy. 

     

    Zgłoszenia przyjmujemy do końca marca za pośrednictwem karty zgłoszeniowej w TYM miejscu. Ofertę oraz dane kontaktowe znajdziecie Państwo TUTAJ. Do zobaczenia na boisku!


  • Tenis: Dwa srebrne medale Kacpra Żuka w HMP U23


    Dwa srebrne medale wywalczył tenisista Legii Kacper Żuk, podczas Halowych Mistrzostw Polski U23, które odbyły się w Bytomiu.

    Legionista w singlu pokonał czterech rywali, a w finale musiał oddać mecz z Piotrem Matuszewskim walkowerem ze względu na wyjazd turniejowy do Egiptu. Przeciwnik niestety nie chciał rozegrać finału dzień wcześniej. Zwycięzca turnieju otrzymał dziką kartę do turniejów ITF World Tennis Tour rozgrywanych w tym sezonie w naszym kraju. Żuk w parze z Matuszewskim dotarli do finału, gdzie po niezwykle zaciętym spotkaniu przegrali z parą Mikuła/Wójcik 6-7(6), 7-5, 8-10.

     

    Wyniki Kacpra Żuka w Halowych MP U-23 w singlu:

     

    I runda: Kacper Żuk - M. Terczyński 6-1, 4-6, 6-3

     

    II runda: Kacper Żuk - Krawczyński 6-4, 6-0

     

    1/4 finału: Kacper Żuk - Piekarek 6-1, 6-1

     

    1/2 finału: Żuk - Krawcewicz 6-2, 6-1

     

    Finał: Piotr Matuszewski - Kacper Żuk wo.

     

    Wyniki Kacpra Żuka w Halowych MP U-23 w deblu:

     

    1/4 finału: Piotr Matuszewski/Kacper Żuk - Maroszek/Zawisza 6-3, 6-1

     

    1/2 finału: Piotr Matuszewski/Kacper Żuk - Galus/Wetoszka 6-2, 6-1

     

    Finał: Piotr Matuszewski/Kacper Żuk - Mikuła/Wójcik 6-7(6), 7-5, 8-10


  • Akademia: Weekendowe wyniki legionistów [16-17 marca]


    Za nami ciekawy weekend w rozgrywkach Centralnej Ligi Juniorów U18, U17 i U15. Przełamanie w Chorzowie, niesamowity "comeback" przy Ł3 czy cenny wyjazdowy remis w Białymstoku - tak wyglądał weekend 16 - 17 marca w wykonaniu drużyn naszej Akademii.

    LEGIA II

     

    W spotkaniu 18. kolejki grupy 1. III ligi zespół rezerw Legii Warszawa zremisował na własnym boisku z RKP Broń Radom 0:0.

     

     

    Skład Legii: Arkadiusz Malarz – Mateusz Leleno, Bartosz Gęsior, Mateusz Bondarenko, Konrad Matuszewski – Oskar Wojtysiak (76. Grzegorz Aftyka), Michał Karbownik, Radosław Pruchnik, Piotr Cichocki (63. Radosław Cielemęcki) – Amos Shapiro-Thompson (46. Łukasz Zjawiński) – Maciej Rosołek

     

    Trener: Piotr Kobierecki        II trener: Kacper Marzec

     

    Po tym spotkaniu "dwójka" zajmuje 7. miejsce w tabeli grupy 1. III ligi. Do lidera, Sokoła Aleksandrów Łódzki traci 11 punktów.

     

    U18

     

     

    Legia U18 pokonała na wyjeździe Ruch Chorzów 3:1 (2:1) w spotkaniu 19. kolejki Centralnej Ligi Juniorów.

     

     

    Bramki dla naszej drużyny zdobyli Wiktor Preuss oraz dwie Szymon Włodarczyk. Pełna relacja ze spotkania dostępna TUTAJ.

     

    To jedenasta wygrana podopiecznych trenera Saganowskiego w tym sezonie CLJ. Dzięki niej legioniści awansowali na 4. miejsce w tabeli.

     

    U17

     

    W meczu 2. kolejki CLJ zespół U17 Legii pokonał na własnym boisku FCB Escolę Varsovia 4:3 (0:2), choć do 57. minuty przegrywał już 0:3.

     

     

    U15

     

    Drużyna U15 naszej Akademii zremisowała na wyjeździe z Jagiellonią Białystok 0:0 w spotkaniu 2. kolejki CLJ.

     

     

    Kadra meczowa Legii: Kacper Michalski I, Dawid Kuczyński – Joel Mpika, Marcel Krajewski, Jakub Rutkowski, Szymon Bednarz, Sebastian Kieraś, Adam Dębiński, Hubert Wierucki, Dawid Kiedrowicz, Kacper Włoch, Kacper Jakóbczyk, Patryk Winiarski, Wiktor Nowak, Wiktor Kamiński

     

    Trener: Rafał Gębarski    II trener: Tomasz Bąbel


  • Casting - szukamy dziecięcego prezentera Legia TV!


    Poszukujemy młodych kandydatów do rozwoju naszego projektu telewizyjnego. Jeśli Twoje dziecko kocha Legię, wie, kim jest Kuchy King, a do tego nie boi się obiektywu kamery, to wszystko wskazuje na to, że zależy nam właśnie na nim.

    W projekcie Legia TV zapraszamy do udziału dzieci w wieku 4-8 lat.

     

    Jeżeli uważasz, że Twoje dziecko wykazuje cechy, które dają mu predyspozycję do rozpoczęcia przygody z jego ukochanym klubem, przyjdź z nim na casting w czwartek, 21 marca, w godzinach 15:00 - 17:00 do Sali Konferencyjnej na Stadionie Legii. Wejście przez bramę W4.


  • Dzięki za wsparcie!


    W trakcie sobotniego spotkania ze Śląskiem Wrocław kibice, którzy zasiedli na trybunach stworzyli fantastyczną atmosferę. Fanatyczny, momentami ogłuszający wręcz doping poprowadził legionistów do trzeciego z rzędu ligowego zwycięstwa. Serdecznie dziękujemy za Wasze wsparcie! Cała Legia zawsze razem!


  • Legia wygrywa w wyrównanym boju


    Legia Warszawa pokonała w 26. kolejce LOTTO Ekstraklasy Śląsk Wrocław 1:0. Sobotnie spotkanie miało dwa oblicza – w pierwszej połowie bezdyskusyjnie dominowali legioniści, w drugiej zaś lepsze wrażenie sprawiali wrocławianie. Statystyki dostarczone przez LOTTO Ekstraklasę pokazują, że w sobotę byliśmy świadkami naprawdę wyrównanego starcia.

    Paradoksalnie bramka dająca zwycięstwo podopiecznym Ricardo Sa Pinto padła właśnie w drugiej odsłonie sobotniego meczu. W 52. minucie legioniści przeprowadzili składną akcję lewą stroną boiska. Na dośrodkowanie w pole karne zdecydował się Luis Rocha, a piłka po jego zagraniu trafiła w wysoko uniesioną rękę Igorsa Tarasovsa. Prowadzący to spotkanie bez zawahania wskazał na 11. metr, a skutecznym egzekutorem rzutu karnego okazał się Carlitos. Hiszpan był jednym z najlepszych zawodników na boisku – InStat Index w jego przypadku wyniósł 300 (dokładnie takim samym pochwalić mogą się Artur Jędrzejczyk oraz Wojciech Golla). 

     

     

    Innym z wyróżniających się graczy warszawskiej Legii był niewątpliwie Iuri Medeiros. Świadczą o tym nie tylko jego statystyki ale również liczba ataków, które Wojskowi przeprowadzali prawą stroną boiska. Właśnie tym sektorem boiska legioniści atakowali aż 45 razy, 22 razy środkiem a 26-krotnie stroną lewą. Co do indywidualnych liczb Portugalskiego zawodnika – 100% celności kluczowych podań, blisko połowa wygranych pojedynków, czterokrotna próba dryblingu. Medeiros opuścił plac gry w 70. minucie i pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. 

     

     

    Wojskowi osiągnęli minimalną przewagę w posiadaniu piłki, utrzymując się przy niej przez 51% czasu gry. Ten element również potwierdza, że legioniści lepiej prezentowali się w pierwszej, a zawodnicy Śląska w drugiej części spotkania, bowiem po pierwszych 45 minutach statystyka ta wynosiła 54-46, w drugiej zaś 47-53. Po końcowym gwizdku identycznie prezentowała się również statystyka strzałów – obydwa zespoły oddały ich 10, po cztery zmierzały w światło bramki. Najczęściej bramkarza drużyny przeciwnej próbował zaskoczyć Cafu. Środkowy pomocnik Legii trzykrotnie uderzał ale tylko jedna z prób okazała się celna.

     

     

     

    118,67 km przebyli podopieczni Ricardo Sa Pinto w trakcie sobotniego meczu. W przypadku Śląska wartość ta jest jeszcze wyższa, wyniosła ona bowiem aż 121,90 km. Powoli staje się to tradycją, że Wojskowi wykonują więcej sprintów oraz przyspieszeń od zawodników drużyny przeciwnej, podobnie również było w tym przypadku. Zaskoczeniem może być jednak fakt, że to podopieczni Vitezslava Lavički przebyli minimalnie większą odległość poruszając się z prędkością od 19,8 do 25,2 km/h.

     

     

    Najszybszym zawodnikiem wśród drużyny Legii był Sebastian Szymański, który w pewnym momencie osiągnął prędkość 32,28 km/h. Co więcej, wykonał on również najwięcej sprintów ze wszystkich przebywających na murawie piłkarzy (17).  Wrocławianie wymienili więcej podań od Legii (440-484), zdołali również osiągnąć wyższy odsetek ich dokładności (76%-79%).

     


  • Tenis: Dwa srebrne medale Kacpra Żuka w Halowych Mistrzostwach Polski U-23


    Dwa srebrne medale wywalczył tenisista Legii, Kacper Żuk podczas Halowych Mistrzostw Polski U-23, które odbyły się w Bytomiu.

    Legionista w singlu pokonał czterech rywali, a w finale musiał oddać mecz z Piotrem Matuszewskim walkowerem ze względu na wyjazd turniejowy do Egiptu. Przeciwnik niestety nie chciał rozegrać finału dzień wcześniej. Zwycięzca turnieju otrzymał dziką kartę do turniejów ITF World Tennis Tour rozgrywanych w tym sezonie w naszym kraju. Żuk w parze z Matuszewskim dotarli do finału, gdzie po niezwykle zaciętym spotkaniu przegrali z parą Mikuła/Wójcik 6-7(6), 7-5, 8-10.

     

    Wyniki Kacpra Żuka w Halowych MP U-23 w singlu:

     

    I runda: Kacper Żuk - M. Terczyński 6-1, 4-6, 6-3

     

    II runda: Kacper Żuk - Krawczyński 6-4, 6-0

     

    1/4 finału: Kacper Żuk - Piekarek 6-1, 6-1

     

    1/2 finału: Żuk - Krawcewicz 6-2, 6-1

     

    Finał: Piotr Matuszewski - Kacper Żuk wo.

     

    Wyniki Kacpra Żuka w Halowych MP U-23 w deblu:

     

    1/4 finału: Piotr Matuszewski/Kacper Żuk - Maroszek/Zawisza 6-3, 6-1

     

    1/2 finału: Piotr Matuszewski/Kacper Żuk - Galus/Wetoszka 6-2, 6-1

     

    Finał: Piotr Matuszewski/Kacper Żuk - Mikuła/Wójcik 6-7(6), 7-5, 8-10


  • Legijny wirus zakupowy wciąż grasuje!


    Epidemia legijnego wirusa zakupowego wciąż rozprzestrzenia się! Od poniedziałku, 18 marca do niedzieli, 31 marca włącznie, wybrane produkty w Legia FanStore objęte będą promocją aż do -70%! Nie przegap okazji, daj zarazić się legijnym wirusem zakupowym!

    Promocja obejmuje zarówno oficjalne produkty Legii Warszawa, jak i wybrane produkty firmy adidas. Legijny wirus zakupowy wymknął się spod kontroli! T-shirty już od 29 zł, koszulki polo i longsleevy od 79 zł, spodnie od 119 zł, a kurtki od 229 zł. Nie szukaj schronienia, przed nim nie da się uciec! Daj się zarazić legijnym wirusem zakupowym i odwiedź Legia FanStore przy Łazienkowskiej lub wejdź na sklep.legia.com!

     

    W sklepie stacjonarnym codziennie pojawiać będą się kolejne produkty w bardzo atrakcyjnych cenach, dlatego warto obserwować nasze media społecznościowe, aby nie przegapić żadnej okazji! 

     

      


  • CLJ U18: Przełamanie Legii w Chorzowie


    Legia U18 pokonała na wyjeździe Ruch Chorzów 3:1 (2:1) w spotkaniu 19. kolejki Centralnej Ligi Juniorów. Bramki dla naszej drużyny zdobyli Wiktor Preuss oraz dwie Szymon Włodarczyk. To jedenasta wygrana podopiecznych trenera Saganowskiego w tym sezonie CLJ. Dzięki niej legioniści awansowali na 4. miejsce w tabeli. Kolejnym rywalem naszej młodzieży będzie Lech Poznań.

    Legioniści udali się do Chorzowa z prostym planem - zmazania plamy po ubiegłotygodniowej porażce z Pogonią Szczecin przed własną publicznością. Ruch Chorzów, choć znajduje się w strefie spadkowej, nie mógł zostać przez naszą drużynę zlekceważony. Zespół Marka Saganowskiego przystępował do tego meczu osłabiony nieobecnością kilku zawodników - z powodu kontuzji zabrakło Piotra Kusińskiego, Dawida Olejarki i Mieszko Lorenca, z kolei za kartki pauzował kapitan Jan Goliński. Poza kadrą znalazł się Nikodem Niski, który za kilka dni rozpocznie z reprezentacją Polski walkę o awans na Euro U17. Na mecz rezerw Legii powołany został Radosław Cielemęcki, w jego miejsce z "dwójki" oddelegowano do U18 Bartłomieja Ciepielę. Z zespołu U17 na mecz do Chorzowa pojechał pomocnik Gabor Grabowski.

     

     

    Od pierwszych minut spotkania Wojskowi starali się realizować to, o czym mówili przed pierwszym gwizdkiem sędziego - grać piłką, mieć ją w posiadaniu i w ten sposób budować swoją przewagę, przejąć kontrolę nad meczem. Gospodarze nie zamierzali jednak pozwolić Legii na zbyt wiele. Nie brakowało im woli walki i zaangażowania, starali się zadać szybki cios przyjezdnym, zaskoczyć rywala. Niewiele brakowało, a tak właśnie by się stało - w 12. minucie sędzia wskazał na jedenasty metr po faulu Ariela Mosóra. Świętnym refleksem popisał się jednak Gabriel Kobylak, który obronił uderzenie zawodnika Ruchu. Ta sytuacja zdawała się być zimnym prysznicem dla legionistów, którzy od tego momentu prezentowali się znacznie lepiej. Długo ich starania nie przynosiły efektu w postaci bramki - aż do 30. minuty, gdy Wiktor Preuss otworzył wynik spotkania. Duże brawa za tę akcję należą się Dawidowi Wachowi, który popędził z piłką po lewej stronie boiska, wpadł z nią w pole karne Chorzowian i wyłożył futbolówkę Preussowi, któremu pozostało skierować ją do siatki. Radość gości nie trwała jednak zbyt długo - już w 32. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego wyrównał Daniel Iwanek. W 40. minucie Legia odzyskała prowadzenie. Akcję rozpoczął Ariel Mosór, który dograł do Bartłomieja Ciepieli, ten prostopadłym podaniem uruchomił Dawida Wacha. Wahadłowy zaliczył tym samym drugą asystę w tym meczu - wystawiając piłkę Szymonowi Włodarczykowi, który skierował ją do pustej bramki.

     

     

    Druga połowa od początku przebiegała pod dyktando Wojskowych. Wymieniali między sobą futbolówkę, cierpliwie starali się konstruować kolejne akcje ofensywne. Kontrolowali mecz, co jakiś czas przyspieszając grę. Stworzyli sobie kilka dobrych sytuacji pod bramką Ruchu, ale na podwyższenie wyniku trzeba było poczekać do 67. minuty. Przekątną piłkę od Michała Gładysza otrzymał Patryk Konik, pobiegł lewą stroną i wypatrzył Szymona Włodarczyka, który strzelił drugiego gola w tym spotkaniu - oraz drugiego w swojej przygodzie z CLJ U18. Dwubramkowe prowadzenie dało legionistom komfort i możliwość spokojnej gry do końca spotkania. Mimo kilku okazji pod polem karnym gospodarzy, nie udało się zdobyć czwartej bramki. Zawodnicy z Chorzowa nie potrafili natomiast zagrozić defensywie Legii i odpowiedzieć choćby jeszcze jednym golem. Tym samym podopieczni Marka Saganowskiego odnieśli pierwsze zwycięstwo w rundzie wiosennej, a jedenaste w całym sezonie CLJ i awansowali na 4. miejsce w tabeli. Do liderującej Korony Kielce tracą już jednak dziewięć punktów (i mają jeden mecz rozegrany więcej).

     

    19. kolejka CLJ U18

    Ruch Chorzów - Legia Warszawa 1:3 (1:2)

    Bramki: Daniel Iwanek 32' – Wiktor Preuss 30' (as. Dawid Wach), Szymon Włodarczyk 40' (as. Dawid Wach) i 67' (as. Patryk Konik)

     

    Skład Legii: Gabriel Kobylak – Dawid Wach (75. Mateusz Szyszkowski), Ariel Mosór, Filip Czach, Michał Gładysz, Przemysław Czado (37. Patryk Konik) – Wiktor Preuss (60. Mateusz Lisowski), Łukasz Łakomy, Bartłomiej Ciepiela, Mateusz Leszczuk (60. Gabor Grabowski) – Szymon Włodarczyk

     

    Trener: Marek Saganowski

    II trener: Tomasz Sokołowski

    Trener bramkarzy: Arkadiusz Białostocki

     

    Kolejny mecz legioniści rozegrają na własnym boisku - w Strefie Sportu Rembertów. W sobotę, 23 marca o godzinie 14:00 rywalem naszej młodzieży będzie Lech Poznań.


  • Oddaj swój głos na ten kanał





    Wybierz ocene