• VCF.pl
    www.vcf.pl

    Serwis kibiców Valnecii CF

  • Newsy
  • Parejo generuje zagrożenie

    Kapitan kluczowym zawodnikiem w trwającym sezonie

    Valencii brakowało w tym sezonie przede wszystkim skuteczności, ale jeśli przeanalizujemy ilość kluczowych podań, to okaże się, że ich największą ilość zanotował Dani Parejo.

    Napastnicy Valencii od początku sezonu są mocno krytykowani, a dopiero w ostatnich tygodniach poprawili swoją skuteczność. Wcześniej mogli zapewnić zespołowi wygrane, w spotkaniach, które ostatecznie kończyły się remisami. Kto im podawał? Najczęściej był to Dani Parejo. Pomocnik notuje po prawie trzy kluczowe podania na mecz, a w sumie ma ich już 65.

    Na kolejnych miejscach tej klasyfikacji plasują się: Cheryshev (30 podań), Rodrigo (27), Wass (26) i Soler (26). To pokazuje, że kiedy Dani Parejo jest poza grą, umiejętność kreowania okazji przez piłkarzy Valencii znacznie ubożeje. Można to było zobaczyć na przykład w rewanżu z Krasnodarem. Można więc postawić tezę, że Dani Parejo obecnie niezastąpiony w zespole Marcelino.


  • Pula biletów na finał Copa del Rey rozdzielona

    21400 wejściówek dla każdego z finalistów

    Zakończyły się pierwsze spotkania przedstawicieli Valencii i Barcelony z członkami RFEF (Real Federación Española de Fútbol). Podczas nich ustalono pulę biletów na finał Pucharu Króla dla kibiców każdego z klubów.

    Na finałowe spotkanie Copa del Rey, które odbędzie się dla fanów Valencii i Barcelony przeznaczono po 21400 biletów. Podczas spotkania przedstawicieli obu zespołów z członkami federacji nie ustalono przedziału cenowego, w jakim będą mieściły się wejściówki na ostateczne starcie w Pucharze Króla.

    Spośród przeznaczonych dla Valencii wejściówek, 3210 z nich (15% puli) trafi do sprzedaży dla członków oficjalnych Peñi. Liczba ta jest nieco większa od tej, o którą walczyli przedstawiciele fanklubów. Mniejszy procent biletów otrzymają przedstawiciele i pracownicy klubu oraz akcjonariusze.

    Zainteresowanie biletami na tak prestiżowe wydarzenie będzie rzecz jasna ogromne, a liczba wniosków o kupno wejściówki na finałowe spotkanie przewyższy liczbę otrzymanych biletów przez klub. Pierwszeństwo w pozyskaniu pozostałej puli wejściówek będą mieli przede wszystkim fani, którzy posiadają oficjalny abonament.


  • Nowa umowa dla Miny?

    Negocjacje trwają

    Santi Mina może niebawem otrzymać propozycję przedłużenia trwającej umowy. Spotkania przedstawicieli zawodnika i Valencii miały już miejsce, a do dopięcia pozostają już tylko szczegóły.

    W ostatnim czasie w restauracji Beniferri doszło do spotkania przedstawicieli klubu – Mateu Alemany’ego i Pablo Longorii z Santim Miną i jego agentem, Jorge Mendesem. Zdaniem walenckich mediów obie strony doszły do porozumienia w sprawie nowej umowy dla Galisyjczyka, a nawet spisana została wstępna wersja kontraktu. Mina miałby otrzymać podwyżkę wynagrodzenia z przedłużeniem umowy do 2023 lub 2025 roku. Obecnie napastnik posiada kontrakt, który kończy się w czerwcu 2021 roku. Wzrosnąć ma również klauzula wykupu 23-latka, która miałaby wynieść 80 mln €.

    Jorge Mendes w ostatnich miesiącach kilkukrotnie pojawiał się w Walencji na rozmowach z przedstawicielami klubu, nie tylko w sprawie Miny, ale również i Garaya. Na jednym ze spotkań, w listopadzie ubiegłego roku, przedstawił ofertę za Minę w wysokości około 40 mln € (wraz z bonusami), która wówczas została odrzucona, bowiem 23-latek był wtedy najskuteczniejszym z napastników „Nietoperzy”. Mendes dostał jednak gwarancję, że klub rozważy ofertę za napastnika w letnim okienku transferowym. Valencia może potrzebować wtedy pieniędzy, a rozwiązaniem tego problemu byłaby sprzedaż zawodników. Najpierw jednak miałyby zostać rozpatrywane wyższe oferty za pozostałych graczy.


  • Rodrigo następcą Icardiego?

    Snajper Los Ches obserwowany przez Inter

    Opera mydlana z Mauro Icardim w roli głównej zmusza Inter Mediolan do przygotowania listy kandydatów do zastąpienia go w zespole w przypadku sprzedaży Argentyńczyka latem. Corriere dello Sport donosi, że znalazł się na niej m.in. Rodrigo Moreno.

    Icardi po raz ostatni wybiegł na boisko 9 lutego w meczu z Parmą. Cztery dni później odebrano mu opaskę kapitańską, po czym nie wystąpił już w żadnym spotkaniu z powodu poddawanej w wątpliwość kontuzji. Klubowi lekarze już dawno dali mu bowiem zielone światło w kwestii powrotu do gry, jednak 26-letni napastnik ekipy Nerazzurri utrzymuje, że wciąż odczuwa ból kolana. Media we Włoszech twierdzą, że jest to gra o nowy kontrakt. Atmosferę swoimi wypowiedziami rozgrzewa dodatkowo Wanda Nara, żona piłkarza i zarazem jego agentka.

    Brak porozumienia na linii piłkarz-klub próbuje wykorzystać kilka ekip, w tym Napoli, Juventus oraz Real Madryt. Ci ostatni według hiszpańskiego AS-a mieli nawet w ostatnich dniach poznać cenę, za którą Włosi byliby skłonni sprzedać swojego napastnika: 80 mln €.

    Jeśli więc dojdzie do transferu Mauro Icardiego latem, Inter będzie mógł przeznaczyć znaczną sumę na znalezienie odpowiedniego następcy. Corriere dello Sport przedstawiło listę graczy, którzy obecnie znajdują się w orbicie zainteresowań klubu z Mediolanu. Wśród nich są nazwiska, których transfery byłyby zdaniem CdS bardzo trudne do finalizacji – jak Romelu Lukaku, Timo Werner czy Karim Benzema – oraz te bardziej realistyczne: Edin Džeko, Luka Jović oraz właśnie Rodrigo Moreno.

    Napastnik „Nietoperzy” wzbudził w ostatnim czasie zainteresowanie FC Barcelony, do której teraz dołącza Inter. Zapowiada to kolejne lato pełne ofert dla znajdującego się obecnie na zgrupowaniu La Furia Roja hiszpańskiego piłkarza – warto przypomnieć, że latem 2018 roku o jego podpis walczyły m.in. Real Madryt czy Bayern Monachium. Wtedy Valencia odsyłała europejskie potęgi do klauzuli odstępnego zawodnika, która wynosi aż 120 mln €, mimo że w klubie wiedzą, że nie otrzymają tak wysokiej oferty. Dlatego też Los Ches, oczywiście jeśli w ogóle będą chcieli pozbyć się 28-latka, byliby skłonni sprzedać Rodrigo za niższą kwotę. Mówi się o sume zbliżonej do tej, jakiej za Icardiego oczekiwać ma Inter Mediolan.

    Sam Rodrigo – jak informowało El Desmarque przy okazji doniesień o zainteresowaniu Barcelony – jest szczęśliwy w Valencii i wziąłby pod uwagę przenosiny jedynie do drużyny na poziomie Realu, Barcelony czy Bayernu, a nie pokroju interesującego się nim w zeszłym roku Napoli. Wątpliwe więc, by skusiła go oferta Interu, który odpadł w 1/8 finału Ligi Europy i znajduje się na trzecim miejscu w tabeli Serie A.

    Obecny kontrakt Rodrigo obowiązuje do 30 czerwca 2022 roku.


  • Dani Parejo piłkarzem lutego

    Kapitan prowadzi Valencię

    Użytkownicy VCF.pl nie mieli wątpliwości. Podobnie, jak w styczniu, tak i w lutym najlepszym graczem miesiąca został wybrany Dani Parejo.

    To drugie z rzędu wyróżnienie dla kapitana Valencii. Dzięki wygranej w lutym pomocnik w klasyfikacji ogólnej zbliżył się do lidera, Jose Gayi. Lewy obrońca w minionym miesiącu zajął drugie miejsce wespół z Kevinem Gameiro. Pełną tabelę można zobaczyć na naszym forum.


  • Lato: „To dla nas coś wyjątkowego”

    Wrażenia Toniego po setnych urodzinach Valencii

    W samym środku obchodów Centenario i Las Fallas Toni Lato znalazł chwilę, by odbyć krótką rozmowę z dziennikarzem El Desmarque. Wychowanek Valencii został zapytany o to, jak przeżywał ostatnie dni świętowania w Walencji, a także o finał Copa del Rey.

    Bycie członkiem pierwszego zespołu w tym szczególnym roku po dorastaniu w szkółce klubu musi być wyjątkowe?

    Tak. Od najmłodszych lat walczymy i pracujemy, by móc cieszyć się chwilami takimi jak ta. To dla nas coś wyjątkowego – szczególnie dla tych, dla których to miejsce jest domem, czyli Valencianistas. Teraz powinniśmy świętować i miejmy nadzieję, że uda nam się zakończyć rok z tytułem na koncie.

    Jak minął dzień? Najpierw przemarsz przez miasto, teraz powitanie... wielu fanów otacza klub.

    Prawdę mówiąc – bardzo dobrze. To był bardzo intensywny dzień, tak samo jak cały ten tydzień: Święto Ognia, stulecie klubu... cieszę się tym wszystkim jak małe dziecko.

    Nie ma lepszego sposobu na zwieńczenie stulecia niż wygranie w finale Pucharu Króla, co byłoby wisienką na torcie.

    Oby tak się stało. Najpierw mamy jednak przed sobą wiele spotkań: musimy przejść ćwierćfinał Ligi Europy, jest też liga... kiedy jednak nadejdzie upragniony finał, będziemy walczyć o puchar.

    Ofiara wysokiej formy Gayi

    21-latek rozegrał w tym sezonie zaledwie 11 spotkań, co przełożyło się na 930 minut spędzonych na boisku: 360 w Pucharze Króla, 270 w Lidze Europy, 249 w LaLidze oraz 51 w Lidze Mistrzów. Lewy obrońca na pewno liczył na znacznie więcej okazji do gry niż miało to miejsce w sezonie 17/18, kiedy zanotował ich 1160, jednak w wysokiej, równej dyspozycji znajduje się José Gayà. Starszy z wychowanków Los Ches swoimi występami nie tylko wywalczył sobie miejsce w kadrze Hiszpanii, ale też po Mistrzostwach Świata i przejęciu kadry przez Luisa Enrique z miejsca stał się najczęściej występującym lewym obrońcą La Furia Roja.

    Lato może pocieszać się tym, że początki Gayi w pierwszym zespole również nie były łatwe. W sezonie 12/13 rozegrał on zaledwie 90 minut, w 13/14 – 295 minut, by w kolejnym (po sprzedaży Juana Bernata) zanotować 3099 minut gry i być jednym z filarów zespołu prowadzonego przez Nuno Espírito Santo.


  • „Przeżywam stulecie Valencii z radością dziecka”

    Kilka słów od legend „Nietoperzy”

    Z okazji stulecia klubu odbyły się uroczystości, na które zaproszenie otrzymało wielu znamienitych gości. Wśród nich znaleźli się zasłużeni piłkarze Valencii – Amedeo Carboni, Claudio López oraz Mario Alberto Kempes. Każdy z nich w kilku słowach wypowiedział się na tematy uroczystości oraz swoich lat spędzonych na Mestalla.

    Amedeo Carboni

    Przeżywam stulecie Valencii z radością dziecka. To ludzie sprawiają, że czujesz się protagonistą i jestem bardzo szczęśliwy, że miałem to szczęście wygrywać tytuły z tym klubem. Jednakże protagonistami w takim dniu jak dziś nie są Vicente Guillot, nie Mario Kempes, ani ja, ani nikt inny; protagonistami są tysiące Valencianistas, którzy uczynili ten klub wielkim.

    Claudio López

    Uczucia fanów są imponujące. Trafiłem do Valencii jako profesjonalista, z intencją dobrej gry, jednak to co tu spotkałem było cudowne, każdy pokazywał mi swoje uczucia za każdym razem, kiedy tu byłem. Z mojego pobytu w Valencii pozostało mi w pamięci wszystko, szczególnie wsparcie i szczęście, które zawsze czułem.

    Mario Alberto Kempes

    To jest mój dom, ale również tych, którzy byli tu kiedyś i tych, którzy tu trafią. Ten rok jest inny, ponieważ pomimo tego, że klub nie zaczął dobrze sezonu, ich sytuacja się zmieniła i mam nadzieję, że rok, w którym Valencia obchodzi stulecie zakończy się dobrze.


  • Podsumowanie tygodnia #32

    Co słychać w Valencii?

    Miniony tydzień mógł wzbudzić w kibicach mieszane uczucia. Z jednej strony, awans do następnej rundy Ligi Europy wywalczony w dramatycznych okolicznościach, z drugiej kolejny bezbarwny remis w lidze.

    Gramy dalej!

    Oglądanie ukochanej drużyny przysparza w obecnym sezonie wielu, często skrajnych emocji. Podopieczni Marcelino zafundowali nam kolejny dreszczowiec ze szczęśliwym zakończeniem. Bramkowy remis w Rosji dał Nietoperzom awans do kolejnej rundy, w której Valencia zmierzy się z rywalem zza między – Villarealem. Dla Żółtej Łodzi Podwodnej, Liga Europy może być ostatnią szansą na uratowanie sezonu. Nie ulega wątpliwości, że będzie to bardzo zacięty dwumecz. I nie tylko ze względu na podtekst derbowy. Odkąd zwycięstwo w Lidze Europy daje udział w kolejnej edycji Ligi Mistrzów niewiele drużyn lekceważny te rozgrywki. W przypadku wyeliminowania Villarealu, kolejnym rywalem Valencii będzie zwycięzca pary Napoli-Arsenal.

    Stracona szansa?

    Obecna kampania niewątpliwie przejdzie do historii rozgrywek. Rezultat niedzielnego spotkania był już szóstym bezbramkowym remisem w tym sezonie. Marcelino uparcie powtarza na konferencjach prasowych, że jedynym brakującym ogniwem są bramki, a pozostałe elementy gry zespołu funkcjonują bez zarzutu. Wydaje się jednak, że mimo zażegnania kryzysu, drużynę wciąż trapią te same problemy i dopiero letnia przebudowa może pomóc je rozwiązać. Przed Valencią arcyważne pojedynki z Sevillą i Realem, które powinny rozstrzygnąć czy marzenia o miejscu premiowanym grą w Lidze Mistrzów należy odłożyć na przyszły sezon.


  • Guedes wrzuca wyższy bieg

    Przełamanie Portugalczyka

    Kontuzje nie pomagały Gonçalo Guedesowi w trwającym sezonie. Skrzydłowy przegapił sporo meczów, a kiedy wracał, nie potrafił pokazać pełni umiejętności. Wydaje się jednak, że kłopoty ma już za sobą.

    Fani Valencii ponownie zaufali najdroższemu zawodnikowi w historii klubu. Ostatni tydzień był dla Guedesa decydujący. Po słabym, pierwszym spotkaniu z Krasnodarem spadła na niego krytyka i 22-latek wiedział, że musi jak najszybciej zdobyć gola. W ciągu kilku dni sytuacja się odmieniła, ponieważ Portugalczyk zdobył decydującą bramkę i w rewanżu przesądził o awansie Valencii.

    Skrzydłowy jest obecnie w najlepszej formie fizycznej w trwającym sezonie. To bardzo dobra wiadomość dla Los Ches, którzy mają na horyzoncie kilka kluczowych spotkań, a nieprzewidywalność i niekonwencjonalność gry Guedesa może być w nich decydująca. Tylko zawodnik jego kalibru jest w stanie uratować swoją drużynę w ostatnich minutach meczu, jak choćby z Krasnodarem.

    W takich momentach, wydanie 50 milionów euro na jego transfer staje się bezcenne. Oczywiście, przed Portugalczykiem jeszcze sporo do poprawy, ale zaufanie Marcelino dało mu pewność siebie i możliwość powrotu do optymalnej formy.


  • BAT #7: Un sentiment etern

    Bat nad głową #7

    Dziś śpiewanie Valencii „sto lat” może być traktowane jak złorzeczenie, bowiem właśnie tyle ma już na liczniku najlepszy klub na świecie. To święto nas wszystkich, bo jesteśmy jego integralną częścią, niezależnie od odległości dzielącej nas od Mestalla. Wypiję dziś więc nie tylko za przeszłość, teraźniejszość i przyszłość VCF, ale też za zdrowie Was wszystkich. Spontanicznie pisząc przy okazji ten tekst.

    Valencii zacząłem kibicować w 2005 roku. Być może części z Was przemknie przez głowę myśl: gość wybrał sobie najgorszy możliwy moment na zostanie fanem „Nietoperzy”. Coś w tym jest.

    Nie załapałem się na dwa przegrane, ale równocześnie jedyne finały Ligi Mistrzów z 2000 i 2001 roku. Nie miałem okazji przeżywać rzutu karnego Pellegrino wybronionego przez Olivera Kahna. Nie doświadczyłem jednego z najpiękniejszych i najbardziej pamiętnych gestów w historii piłki nożnej, gdy ten sam Kahn chwilę później pocieszał płaczącego Santiego Cañizaresa. Nie zaznałem tego, jak Los Ches podnieśli się po dwóch potężnych ciosach w Champions League i już po roku, w Maladze, świętowali pierwsze mistrzostwo Hiszpanii od 31 lat. Ani też tego, jak kolejne dwa sezony później Rafa Benítez zdobył historyczny dublet, odrabiając w samej końcówce sezonu wiele punktów do galaktycznego Realu Madryt (swoją drogą: niech będzie to przykład dla sceptyków, którzy po meczu z Getafe nie myślą już o czwartym miejscu – trochę wiary!). Wreszcie: o kilka miesięcy spóźniłem się na zwycięstwo w Superpucharze Europy z Porto z 27 sierpnia 2004 roku. Zwycięstwo, które – jak się później okazało – zakończyło epokę sukcesów klubu. Później nadeszły lata chude, które trwają po dziś dzień.

    To wszystko znam jedynie z odtworzenia, a to dzięki temu, że urodziłem się w odpowiednim momencie, by żyć w erze internetu (chociaż tyle!). Początki nie były jednak tak kolorowe. Przez jakiś czas moim substytutem łącza internetowego był teletekst, a konkretniej mówiąc: Telegazeta. Do teraz pamiętam numer 238 – właśnie na tej stronie znaleźć można było wyniki ligi hiszpańskiej. Co tydzień brałem głębszy oddech przed wklepaniem na pilocie tych trzech cyfr. Stresowałem się przed poznaniem wyniku meczu Valencii z Murcią zupełnie tak, jakbym czekał na kluczowy rzut karny podczas serii jedenastek z finału Ligi Mistrzów z 2001 roku.

    Mecze Valencii oglądam od nieco ponad dekady, od kilku lat nie opuściłem z kolei żadnego z nich. Pamiętam wiele bolesnych chwil dla każdego fana Los Ches. Pamiętam czasy Koemana, Dziukicia i karuzelę trenerską, na której mdłości dostawali Gary Neville, Pako Ayestarán czy Cesare Prandelli. Pamiętam spadek do strefy spadkowej właśnie za Koemana i odsunięcie od składu legend: Cañizaresa, Albeldy i Angulo. Pamiętam wpadnięcie klubu w ogromne długi. Pamiętam przerwanie prac nad Nuevo Mestalla. Pamiętam proces sprzedaży klubu i strach przed tym, w czyje ręce trafimy oraz co nas czeka. Pamiętam ograbienie nas przez sędziego z finału Ligi Europy w dwumeczu przeciwko Sevilli i bramkę Stéphane Mbii z 94. minuty. Pamiętam zakończenie dwóch sezonów z rzędu na początku drugiej połowy tabeli już za Petera Lima i obawę, że może właśnie to jest kierunek, jaki obierze klub na następne lata.

    Pamiętam każdy przegrany mecz. Pamiętam każdy blamaż. Pamiętam odejście każdego cracka, który miał stać na czele powrotu wielkiej Valencii. Pamiętam każde rozczarowanie, smutek, złość, wściekłość, bezradność i zrezygnowanie. Pamiętam każdą obietnicę złożoną samemu sobie, że następnego meczu już nie obejrzę, bo to wszystko nie jest na moje nerwy. I śmiech z samego siebie w duchu, że mogłem na coś takiego wpaść. Bo nie umiem żyć bez Valencii CF i być obojętnym na jej losy.

    Pamiętam też chwile dobre, bardzo dobre i takie, kiedy byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Mniejsze i większe zwycięstwa. Słodycz, która po regularnym zaznawaniu goryczy towarzyszącej życiu Valencianisty smakuje nie do opisania. Puchar Króla z 2008 roku, kiedy zawodnicy postanowili sami porozstawiać się na boisku, wygrany w samym środku olbrzymiego kryzysu. Niesamowitą remontadę z FC Basel po porażce 3:0 w pierwszym meczu na dwa tygodnie przed bolesnym półfinałem z Sevillą. Wyprzedzenie tejże Sevilli o punkt w walce o czwarte miejsce w sezonie 14/15 – co wymagało drugiej najlepszej zdobyczy punktowej w historii klubu – i ostatni, decydujący mecz sezonu ze znajdującą się w strefie spadkowej Almerią, wygrany 2:3 po golu Paco Alcácera z 80. minuty, choć „Nietoperze” przegrywały już 2:1. Każde zwycięstwo z Realem i Barceloną, które w tym samym czasie tłukły po głowie wszystkie europejskie potęgi, gdy choć na 90 minut wracaliśmy myślami do lat świetności klubu i zapominaliśmy o bieżących kłopotach.

    Zawsze powtarzam, że bycie Valencianistą to dwie strony medalu i skrajności spotykane w rzadko którym klubie. To dlatego smutek i radość przeżywamy tak intensywnie. I właśnie dlatego sukcesy, które w przyszłości przeżyjemy – nie mam co do tego wątpliwości – będą jak tęcza po ulewnym deszczu. Będą uwolnieniem wszystkich emocji, jakie w nas buzują. Nagrodą za wiarę, cierpliwość i miłość do barw klubowych.

    Gość wybrał sobie najgorszy możliwy moment na zostanie fanem „Nietoperzy”. Coś w tym jest. Mimo wszystko już teraz wiem, że będę związany z Valencią aż do śmierci. Un sentiment etern.

    Z wielką przyjemnością przeczytam Wasze wszelakie wspomnienia na stulecie. Amunt!


  • 100. rocznica założenia Valencii

    Stulecie klubu

    18 marca 1919 roku, czyli dokładnie sto lat temu, Gonzalo Medina złożył do rejestru statut klubu Valencia CF i wraz z Octavio Augusto Milego zapoczątkował piękną historię, która trwa do dziś.

    Historia

    18 marca 1919 roku, Walencja. Tutaj, w centrum miasta położonego nad rzeką Turią, w Barze Torino, idea stworzenia klubu piłkarskiego wchodzi w życie. Pierwszy prezydent Valencii CF, Octavio Augusto Milego, został wyłoniony przez losowanie: wirująca w powietrzu moneta zadecydowała, że to on, a nie Gonzalo Medina Pernas, stanął na czele nowego klubu. Medina Pernás zadowolić się musiał radą wyborczą oraz komisją ds. uroczystości.

    Kiedy zespół został skompletowany, pierwszy mecz Valencii został rozegrany na obcym terenie, mianowicie w Castellon, 21 maja 1919 r. Rywalem Valencii było Valencian Gimnastico, które zwyciężyło 1:0. Pierwszą, historyczną jedenastkę zespołu tworzyli Marco, Peris, Julio Gascó, Marzal, Llobet, Ferré, Fernández, Umbert, Martínez Ibarra, Aliaga i Gómez Juaneda. Pierwszym boiskiem Valencii było nie istniejące już Algirós, otwarte 7 grudnia 1919 r. Od maja 1923 roku piłkarze Los Ches rozgrywają swoje mecze na Estadio Mestalla.

    Centenario Valencii w liczbach:

    • Rozegrane mecze w oficjalnych rozgrywkach: 3927 (w tym: 2828 w lidze, 541 w Pucharze Króla, 341 w europejskich pucharach; pozostałe stanowią mecze barażowe, spotkania w rozgrywkach już nieistniejących lub o superpuchar);

    • Na koncie Valencii jest już ponad 7000 strzelonych bramek zdobytych oraz nieco poniżej 5000 bramek straconych;

    • Przez 100 lat istnienia klubu szansę debiutu w koszulce z nietoperzem otrzymało 715 zawodników;

    • Najwięcej występów na koncie: Fernando Gómez (553), Ricardo Arias (521), David Albelda (485);

    • Najwięcej sezonów w barwach Valencii: Ricardo Arias (16);

    • Najskuteczniejsi zawodnicy: Edmundo „Mundo” Suarez (266), Waldo Machado (160), Mario Alberto Kempes (149);

    • Najwięcej meczów w roli trenera Valencii: Alfredo di Stéfano (313), Jacinto Quincoces (230), Unai Emery (220);

    • Na czele klubu stało 51 prezydentów, najdłużej tę rolę piastował Luis Casanova (1940-1959);

    Przez 100 lat istnienia „Nietoperze” zapisały się na kartach historii jako sześciokrotny tryumfator najwyższej klasy rozgrywkowej w Hiszpanii, siedmiokrotnie jako zdobywcy Pucharu Króla Hiszpanii oraz raz jako zdobywca Superpucharu Hiszpanii. Na arenie międzynarodowej raz Valencia cieszyła się ze zdobycia Pucharu UEFA, dwukrotnie wygrała Puchar Miast Targowych, raz zdobyła Puchar Zdobywców Pucharów i Puchar Intertoto oraz dwukrotnie Superpuchar Europy.

    Obchody stulecia

    Dziś, w setną rocznicę założenia klubu, w mieście Walencja trwają uroczyste obchody tego wydarzenia. Blisko 3000 osób przy akompaniamencie zespołu muzycznego przemaszerowało w barwnym pochodzie spod Estadio Mestalla do miejsca, w którym ulokowany był Bar Torino, miejsce założenia klubu. Podczas pochodu wielu znanych piłkarzy, grających niegdyś dla Valencii - Mario Kempes, Claudio López, Roberto Gil, Amedeo Carboni – niosło replikę flagi założycielskiej klubu. Po zakończeniu marszu do zgromadzonych przemówił obecny prezydent Valencii, Anil Murthy. Na spotkaniu obecni byli również Mateu Alemany, Marcelino García Toral, zaś piłkarzy reprezentował jeden z kapitanów – Jaume Doménech. Na uroczystości nie mogło również zabraknąć potomków założycieli klubu.

    W związku z tym ważnym dla Nas dniem, jako redakcja serwisu vcf.pl chcielibyśmy życzyć zarówno sobie jak i wszystkim Valencianistas aby „Nietoperze” powróciły do walki o najwyższe cele zarówno na podwórku krajowym, jak i międzynarodowym i żeby każdy mecz Valencii dostarczał mnóstwo emocji i radości. Amunt Valencia!


  • Gayà: „Wynik nas nie satysfakcjonuje”

    Pomeczowa wypowiedź obrońcy

    Pomeczowej wypowiedzi udzielił Jose Gayà. Zawodnik skomentował m.in przebieg spotkania oraz sytuację w tabeli ligowej.

    Trud spotkania

    Mecze przeciwko Getafe CF są intensywne i trudne. Ostatecznie, zremisowaliśmy, ale taki wynik nas nie satysfakcjonuje, ponieważ domowy mecz powinniśmy wygrać i tym samym zbliżyć się do czwartego miejsca. Jednakże nie poddamy się i musimy dalej walczyć.

    Niewykorzystana szansa na zdobycie trzech punktów

    W domu musimy wygrywać. To nie było łatwe spotkanie, było dużo przestojów, ale powinniśmy wygrać, ale tego nie zrobiliśmy.

    Dwie różne połowy

    W pierwszej połowie walczyliśmy. Getafe stwarzało zagrożenia kilkoma długimi piłkami. Ale byliśmy poważni i chcieliśmy wygrać, choć się nie udało.

    Tabela ligowa

    Do zdobycia jest jeszcze dużo punktów, a my mamy dobrą dynamikę. Minęło wiele spotkań od ostatniej porażki, a my będziemy dalej walczyć


  • Marcelino: „Gole determinują wynik”

    Pomeczowa wypowiedź trenera

    Pomeczowej wypowiedzi udzielił także Marcelino. Trener odniósł się m.in do licznych przerw w grze, złości Gameiro oraz braku występu Kangina.

    Rezultat

    Nie uważam, żeby istniała duża różnica między tym spotkaniem a meczami przeciwko Realowi Sociedad czy Espanyolowi. Byliśmy znacznie lepsi od naszych przeciwników, ale futbol polega na efektywności i strzelaniu bramek. Gole determinują wynik, a w tym roku w lidze wydaje się, że nie mamy wymaganej skuteczności, która udokumentowałaby naszą wyższość nad rywalami.

    Faule i przerwy w grze

    Ciężko jest grać przez całe 90 minut tak jak zagraliśmy w drugiej połowie. Mimo tego po rzucie wolnym trafiliśmy w słupek, ale było dużo przerw w grze, podyktowano 21 rzutów wolnych. Przez ten brak precyzji o wiele trudniej było nam grać. Ponadto, nasz przeciwnik to dobra drużyna, dobrze się broni, musieliśmy ich rozpracować i to zrobiliśmy. W drugie połowie byliśmy znacznie lepsi od nich. Poziom ligi jest wyrównany i bardzo ciężko jest wygrać. Płacimy cenę za taką ilość domowych remisów.

    Walka o Ligę Mistrzów

    Prezentujemy wysoki poziom, mecz po meczu. Szkoda, że nie przekuwamy naszych szans w gole, ale dzięki takiemu sposobowi gry, z taką postawą, ambicją i mentalnością będziemy walczyć o miejsca premiowane grą w Lidze Mistrzów. Nie ma wątpliwości. Wiem, że fani muszą być sfrustrowani wynikiem, ale muszą być bardzo dumni z zawodników. Obie drużyny są bardzo równe. Każdy mecz od początku do końca jest ważny i decydujący, więc będziemy walczyć o wygraną dla fanów.

    Sytuacja z Gameiro

    Mogę zapewnić, że nie jest zły ani na mnie ani na zmianę. Jest bardzo szanującym graczem i jest dla nas bardzo ważny. Co było na boisku, pozostaje na boisku.

    Wielki mecz Guedesa

    To logiczne, że wraz z kolejnymi meczami daje z siebie więcej. Wszyscy chcielibyśmy, żeby po powrocie strzelił dwie bramki, ale krok po kroku. Stać go na wiele, będzie decydującym zawodnikiem w ostatnich meczach.

    Brak Kangina

    Obecnie wielu zawodników jest w dobrej formie. To skomplikowane. To proces.


  • Neto z kontuzją pleców

    Uraz Brazylijczyka

    Kłopotów z plecami nabawił się pierwszy bramkarz Valencii – Neto. Brazylijczyk na sobotnim treningu poczuł silny ból pleców, co wyklucza go z udziału w meczu z Getafe.

    Oficjalny komunikat Valencii:

    Zawodnik Norbrto Murara ‘Neto’ doznał ostrego bólu pleców, co uniemożliwia mu występ w niedzielnym spotkaniu z Getafe.

    Na chwilę obecną nie znamy dokładnego czasu pauzy bramkarza. Na korzyść Brazylijczyka przemawia fakt, iż po dzisiejszym meczu czekać nas będzie dwutygodniowa przerwa reprezentacyjna, podczas której Neto będzie miał czas na powrót do pełnej sprawności fizycznej.


  • Marcelino: „Wygrana da nam 4 punkty”

    Przedmeczowa wypowiedź trenera

    Dla Valencii dzisiejszy mecz jest bardzo ważnym sprawdzianem, bowiem wygrana pozwoli zmniejszyć stratę do czwartego miejsca. Na przedmeczowej konferencji prasowej Marcelino opowiedział m.in o przeciwniku, dyspozycji Garaya oraz swoich odczuciach co do wyników losowania w Lidze Europy.

    Mecz z Getafe

    To bardzo ważny mecz. Podejdziemy do niego tak samo jak do każdego innego spotkania ze wszystkich rozgrywek w jakich się jeszcze znajdujemy. Na szczęście jesteśmy jeszcze we trzech, a mamy połowę marca. Wygrana z Getafe dam nam cztery punkty, licząc trzy punkty plus jeden za bilans bramkowy. Remis oznaczałby utrzymanie tej samej różnicy między nami oraz utrzymanie przewagi w bilansie bramek. Przegrana byłaby dla nas złą wiadomością. To bardzo ważny mecz dla obu drużyn.

    Pucharowe spotkania z Getafe

    Nie uważam, że poprzednie nasze starcia będą miały wpływ. To inny mecz, ligowy. Kibice będą wspierać swój zespół, który tego potrzebuje. To ostatni mecz przed przerwą reprezentacyjną. Przez 2,5 miesiąca graliśmy po trzy mecze w tygodniu. I to z bardzo dobrym skutkiem. Musimy skupić się na tym meczu i jego znaczeniu oraz wprowadzić w odpowiedni nastrój piłkarzy, tak aby byli zdolni zdobyć trzy punkty.

    Losowanie Ligi Europy

    Nie podoba mi się to, z kim zostaliśmy zestawieni. Jesteśmy hiszpańskimi drużynami, które, jak przypuszczam Villareal też, wolałyby zmierzyć się z kimś zza granicy. Szkoda, że nie spotkaliśmy się w finale albo półfinale. Zagwarantowałoby to udział hiszpańskiej drużynie w finale.

    Powołania do reprezentacji

    Myślę, że to pierwszy raz od dziewięciu lat, kiedy Valencia ma swoich trzech reprezentantów w hiszpańskiej drużynie narodowej. To dobra wiadomość. Największą dumą dla piłkarza jest reprezentowanie swojego kraju. Myślę, że zaprocentuje to zwiększonym morale do końca sezonu. Nigdy nie będę narzekał na posiadanie zbyt dużej ilości reprezentantów drużyn narodowych.

    Garay

    Z decyzją będziemy czekać do popołudniowego treningu, ale jego rekonwalescencja przebiega bardzo pozytywnie. Gra od pierwszych minut może być zbyt pochopną koncepcją, ale nadal możliwą, jeśli tylko pomoże nam ona w awaryjnej sytuacji.

    Fallas

    Ledwo byliśmy obecni na Fallasie. Powodem były długa podróż do Rosji i mecze, jakie rozegraliśmy. Nie byliśmy w stanie zobaczyć Fallas, tej pięknej imprezy jaką cieszą się mieszkańcy Walencji i przyjezdni. Ciężko pracujemy, aby zobaczyć, czy jutro z wysokim morale po zwycięstwie nad Getafe będziemy mogli cieszyć się Fallasem.


  • Bez bramek na Mestalla

    Szesnasty ligowy remis w sezonie

    Mimo dużej przewagi, zwłaszcza w drugiej połowie, Valencii nie udało się udokumentować jej zdobyciem bramki. Goście wywożą z Estadio Mestalla cenny punkt, zaś w ekipie „Nietoperzy" dominować będzie spory niedosyt.

    Marcelino został zmuszony do dokonania roszady w bramce. Kontuzji na sobotnim treningu nabawił się bowiem Neto. Poza tym szkoleniowiec „Nietoperzy” zdecydował się na duet Parejo-Coquelin w środku pola oraz na młodego Ferrána Torresa od pierwszej minuty.

    Początek meczu to nieśmiałe próby ataku ze strony Valencii jak i gości. Pierwszą groźną akcję przeprowadzili jednak zawodnicy z przedmieść Madrytu. Piłkę w pole karne wstrzelił Antunes, zaś jej odbiorcą został Damian Suarez. Urugwajczyk uderzył piłkę głową, lecz poszybowała ona minimalnie nad poprzeczką Jaume. Do spornej akcji doszło z udziałem Gayi oraz Jaime Maty. Lewy defensor Los Ches wślizgiem wybił piłkę spod nóg napastnika gości, co skończyło się rzutem rożnym, ku niepocieszeniu zawodników Getafe, którzy domagali się przyznania rzutu karnego.

    Valencii ciężko było się przebić przez dobrze zorganizowane szyki obronne Getafe. W 43. minucie przed szansą zdobycia gola stanął Rodrigo. Z rzutu rożnego piłkę posłał Daniel Parejo, zaś były zawodnik Benfiki uderzył ją głową trafiając tylko w słupek.

    Drugą odsłonę spotkania z animuszem rozpoczęła Valencia. W 49. minucie rajdem popisał się Guedes, który przed polem karnym oddał piłkę wbiegającemu w „szesnastkę” z lewej strony Rodrigo. Hiszpan zwiódł obrońcę Getafe i oddał strzał na bramkę, jednak uderzył prosto w Davida Sorię. Poprawka również nie przyniosła skutku, bowiem piłkę sprzed linii bramkowej wybił Dakonam.

    Cztery minuty później szał radości ogarnął Mestalla. Prawym skrzydłem pomknął Ferrán Torres, który dośrodkował piłkę w pole karne. Dojść do niej próbował Gameiro, jednak golkiper Getafe zdołał wybić ją przed siebie. Tam jednak czekał Gonçalo Guedes, który bez zastanowienia uderzył piłkę w światło bramki. Szaleństwo na Mestalla! Po chwili jednak rozległy się głośnie gwizdy, bowiem arbiter José María Sánchez po konsultacji z sędziami VAR anulował bramkę. Niestety jak się później okazało na powtórkach – słusznie. Na pozycji spalonej w momencie podania Ferrána znajdował się Gameiro.

    W 71. minucie centrą z prawej okolicy pola karnego popisał się kapitan Valencii – Daniel Parejo. Jednak nikt z dwójki Gameiro – Rodrigo nie zdołał przeciąć dośrodkowania. Soria końcówkami palców zdołał zmienić tor lotu futbolówki. Sześć minut później Marcelino desygnował na boisko Santiego Minę. Galisyjczyk zmienił Kevina Gameiro. Chwilę wcześniej Parejo próbował szczęścia strzałem z dystansu, jednak piłka poszybowała ponad poprzeczką bramki gości.

    Valencii nie udało się zakończyć pierwszego stulecia istnienia klubu zwycięstwem. Los ches po remisie z Getafe tracą do czwartego miejsca, zajmowanego właśnie przez tę ekipę sześć punktów. Kolejny mecz po przerwie reprezentacyjnej, zaś rywalem będzie Sevilla FC.

    LaLiga, 28. kolejka

    VALENCIA CF – GETAFE CF 0:0

    Valencia CF: Jaume; Piccini, Diakhaby, G. Paulista, Gayà; Parejo, Coquelin, Ferrán (68’ Cheryshev), Guedes; Rodrigo, Gameiro (77’ Mina).

    Getafe CF: Soria; Suarez, Dakonam, Cabrera, Antunes; Foulquier (78’ Portillo), Arambarri (65’ Flamini), Maksimović, Olivieira (89’ Angel); Molina, Mata




  • „Liczę na zdobycie pucharu w stulecie klubu”

    Wypowiedź Jorge Lópeza, delegata walenckiego klubu

    Jorge López, członek sekretariatu technicznego Valencii, który reprezentował klub podczas piątkowego losowania par ćwierćfinałowych Ligi Europy odniósł się do jego wyników w rozmowie z Movistar.

    „Nie będę ukrywać, iż jest to rywal, którego nie chcieliśmy wylosować. Plusem jest fakt, iż unikniemy dalekiej i męczącej podróży” - słyszymy z ust byłego zawodnika Valencii, który brał udział w jedynym jak do tej pory starciu „Nietoperzy” z Los Amarillos w rozgrywkach pod egidą UEFA w 2004 roku. Los Ches zwyciężyli wówczas w półfinałowym dwumeczu meldując się w finale Pucharu UEFA, gdzie następnie zwyciężyli Olympique Marsylia 2:0 i sięgnęli po trofeum.

    Opinia o Villarreal:

    Villarreal to drużyna, która wróciła na właściwe tory. Zaszły u nich pewne zmiany w sztabie trenerskim, co wyraźnie wpłynęło na poprawę ich gry. Zdajemy sobie sprawę, iż to bardzo trudny rywal.

    Rewanż na Mestalla:

    Osobiście uważam, że rewanż na swoim stadionie jest lepszą opcją, niż rozgrywanie go poza domem. Nie jest to jednak coś, co będzie decydować o losach tego dwumeczu. Szanse oby ekip oceniam jako 50%-50%.

    Reakcja zespołu Marcelino:

    Znajdujemy się obecnie w dobrym momencie. Trwający sezon wiele nas kosztuje, ponieśliśmy wiele strat w postaci dużej ilości remisów. Nie lubię mówić o szczęściu, a raczej jego braku, ale zasłużyliśmy na więcej zwycięstw. Drużyna od dłuższego czasu prezentuje dużą pewność siebie. Zamierzamy walczyć o Ligę Mistrzów, dojście możliwie najdalej w Lidze Europy oraz zwycięstwo w Pucharze Króla.

    Wizja zdobycia trofeum po 11 latach posuchy:

    Jeżeli docierasz aż do finału i robisz to dodatkowo w stulecie klubu, wszystko staje się piękniejsze. To sezon, który należy odpowiednio uczcić, mam nadzieję, że zdobyciem trofeum.

    Napoli czy Arsenal w ewentualnym półfinale?

    Najpierw skupmy się na Villarreal, później przyjdzie czas na rozmowy o kolejnych rywalach.


  • „Chciałem uniknąć wylosowania Valencii”

    Javi Calleja o wylosowaniu Los Ches

    Szkoleniowiec Villarreal, Javi Calleja przyznał, iż drużyna „Nietoperzy” była jedną z tych, które chciał uniknąć w ćwierćfinale Ligi Europy.

    Trener Subamarillos spodziewa się trudnego pojedynku:

    To będzie skomplikowany dwumecz, Valencia jest drużyną, którą bardzo dobrze znamy ze świetnym składem, świetnym trenerem. Nie ukrywam, że wolałem trafić na inny zespół, jednak los skrzyżował nasze drogi i teraz musimy zagrać bardzo dobry dwumecz, jeżeli poważnie myślimy o kolejnej fazie rozgrywek. Nasza motywacja jest na maksymalnym poziomie.

    Calleja pamięta czasy dwumeczu Valencii z Villarreal w półfinale Pucharu UEFA, zagrał w zremisowanym przez obie drużyny 0:0 spotkaniu na ówczesnym El Madrigal:

    Od tamtej pory dużo się zmieniło, okoliczności nadchodzącego dwumeczu będą inne, mam nadzieję, iż tym razem to my wyjdziemy zwycięsko z tej rywalizacji. Na kogokolwiek byśmy nie trafili, czeka nas trudne zadanie. Teraz musimy skupić się na lidze. Kiedy przyjdzie czas rozgrywek europejskich, wówczas skupimy się na Valencii. Każdy błąd popełniony w spotkaniu z Valencią będzie nas drogo kosztował. Kluczem będzie koncentracja.


  • Marcelino: „Futbol polega na ryzykowaniu”

    Pomeczowe wypowiedzi

    Po rewanżowym spotkaniu w Krasnodarze, pomeczowych wypowiedzi udzielili Marcelino, Cheryshev i bohater ostatnich minut - Gonçalo Guedes.

    Marcelino

    Końcówka spotkania

    W 85. minucie strzelili nam bramkę, ale potem mieliśmy wystarczająco dużo szczęścia, aby świetnym zespołowym zagraniem strzelić bramkę wyrównującą. Futbol polega na ryzykowaniu, a my mogliśmy zostać wyeliminowani, ale uważam, że zrobiliśmy wystarczająco dużo aby wygrać i przejść dalej.

    Guedes

    Jesteśmy bardzo zadowoleni z Guedesa. Miał bardzo ciężki sezon z kontuzjami i brakami kondycyjnymi. To zawodnik, który jest bardzo użyteczny dla zespołu i to bardzo dobre dla niego, że strzelił bramkę.

    Losowanie ćwierćfinalistów

    Jesteśmy dumni z naszych piłkarzy i zobaczymy czy będziemy mieli trochę szczęścia w jutrzejszym losowaniu. Wiemy, kogo chcielibyśmy uniknąć, ale wylosowanie mniej znanego przeciwnika nie gwarantuje awansu. Nie ważne kogo wylosujemy i tak podejmiemy rywalizację. W Lidze Mistrzów rywalizowaliśmy z dwoma dużymi klubami, które są w gronie ćwierćfinalistów tych rozgrywek. Teraz jesteśmy gdzie jesteśmy i chcemy kontynuować naszą pracę.

    Priorytet LaLiga

    Powtarzam, że dla nas priorytetem jest LaLiga i po pięciogodzinnym locie w ciągu 72 godziny mamy bardzo ważny mecz przeciwko Getafe. Dzisiaj chcieliśmy przejść do następnej rundy Ligi Europy. Zobaczymy kogo wylosujemy. W koszyku jest kilka wielkich drużyn, ale to wspaniale, że tak wielki klub jak Valencia znalazł się w ćwierćfinale Ligi Europy. Wraz z Barceloną jesteśmy jedynymi drużynami, które w tym sezonie nadal rywalizują na trzech frontach. Sprawy się wyrównują, a różnice w futbolu są coraz mniejsze.

    Guedes

    Wrażenia po strzelonej bramce

    Czuję się bardzo dobrze i jestem bardzo szczęśliwy. To zawsze przyjemne uczucie pomóc drużynie strzeloną bramką, która pozwala awansować do kolejnej rundy. Najważniejsze jest to, że jesteśmy silni. Zawsze walczymy o wygraną i o osiągnięcie naszych celów.

    Kolejny mecz wyszarpany w końcówce

    Wiemy, że to nie łatwe i, że gramy przeciwko bardzo dobrymi drużynami. Będziemy stopniowo chcieli wygrywać każdy mecz i tym samym przedłużać zwycięską passę. Musimy w taki sposób postępować.

    Zwyżka formy zespołu

    Wciąż jesteśmy w trzech bardzo ważnych rozgrywkach i chcemy w nich zajść tak daleko, jak to tylko możliwe. Musimy dać z siebie wszystko i wierzyć aż do samego końca.

    Kolejny przeciwnik w LE?

    Wiemy, że każda drużyna w Lidze Europy ma świetnych graczy i trenera. Nie ma łatwych zespołów do pokonania.

    Rytm meczowy

    Czuję się coraz lepiej. To nie było łatwe i myślałem, że sprawy potoczą się o wiele szybciej, ale wszystko nie zawsze idzie po mojej myśli. Staram się być lepszy z każdym meczem i sprawy zaczynają coraz lepiej funkcjonować. Nie gram jeszcze na 100%, ale chce osiągnąć ten poziom jak najszybciej.

    Mecz z Getafe

    Chcemy wygrać każdy następny mecz. Getafe jest z nami w konflikcie i wiemy, że spotkanie w ten weekend będzie trudne.

    Cheryshev

    Ostateczny awans

    Mecz stał się dla nas trudny i mogliśmy rozstrzygnąć go wcześniej, ale kończymy go z dobrym smakiem po wielkiej bramce jaką strzelił Guedes.

    Trzeba było czekać aż do 93. minuty

    Mieliśmy kilka klarownych okazji na wyjście na prowadzenie, na przykład jedna sytuacja Carlosa Solera z pierwszej połowy. Miałem okazję i jeszcze później kolejną w drugiej połowie. Ich bramka skomplikowała wiele rzeczy, ale ten zespół pokazał, że wierzymy do samego końca.

    Nigdy nie poddajecie się. To kolejna bramka strzelona w ostatnich minutach.

    Tak, to już 14 meczów bez porażki. Chcemy kontynuować tą passę.

    Znaczenie Guedesa dla zespołu

    Gonçalo daje z siebie coraz więcej. Przeciwko Gironie strzelił piękną bramkę i zagrał bardzo dobre spotkanie. Do końca sezonu wszyscy jesteśmy ważni.

    Rywal w LE?

    Najważniejsze, że jesteśmy w koszyku. Przeciwnik na jakiego trafimy będzie bardzo trudny i musimy entuzjastycznie podejść do rywalizacji z nim.


  • Villarreal rywalem Valencii w ćwierćfinale LE!

    Lokalny rywal na drodze do półfinału

    Dziś o godzinie 13:00 odbyło się losowanie par ćwierćfinałowych Ligi Europy. Tym razem los skojarzył drużynę Valencii z lokalnym rywalem, Villarreal CF.

    Valencia uniknęła wyżej notowanych rywali, takich jak Arsenal FC czy Chelsea FC. „Nietoperze” trafili na rywala zza między, Villarreal CF. Los Ches pierwszy mecz rozegrają na Estadio de la Ceramica 11 kwietnia. Rewanż na Mestalla tydzień później.

    W przypadku awansu do półfinału Ligi Europy, Valencia zmierzy się ze zwycięzcą pary Arsenal – Napoli.


  • Bordalás: „Nie mam problemu z Marcelino”

    Szkoleniowiec Getafe przed meczem na Mestalla

    Kontrowersyjny trener rewelacji obecnego sezonu w LaLiga wraca na Estadio Mestalla, gdzie jego Getafe doznało dotkliwej porażki 1:3 skutkującej wyeliminowaniem z Copa del Rey. Bordalás nie ukrywa swoich złych relacji z Marcelino i swojego negatywnego nastawienia do filozofii futbolu Asturyjczyka.

    W wypowiedzi udzielonej w programie El Partidazo Cope Bordalás próbował nieco stonować nastroje towarzyszące niedzielnemu pojedynkowi, którego stawką jest czwarte miejsce w ligowej tabeli:

    Wszystkie mecze są ważne. Przed nami mecz z wielkim rywalem, granie na Mestalla to zawsze wielkie przeżycie. Staram się zapomnieć o spotkaniu w Pucharze Króla, to już historia. Nie ma żadnej wojny. Muszę porozmawiać ze swoimi zawodnikami, ponieważ czeka nas mecz w mocno niesprzyjającym środowisku. To nie będzie wygodne spotkanie.

    Zapytany czy zamierza przywitać się z Marcelino przed meczem, Bordalás unikał bezpośredniej odpowiedzi:

    Przywitanie się w obecności kamer telewizyjnych nie stanowi dla nas wielkiego problemu. Jeżeli Marcelino podejdzie by mnie powitać – i ja to uczynię. Ostatnim razem nie przywitałem się, ponieważ nie wyszedłem z szatni. To temat zamknięty, nie mam problemu z Marcelino.

    Bordalás rozpoczął swego rodzaju grę psychologiczną, uważając Valencię Marcelino za faworyta w kontekście walki o czwartą lokatę w LaLiga:

    To nie jest normalna sytuacja, że zajmujemy obecnie czwarte miejsce w ligowej tabeli. Jesteśmy podekscytowani, jednak wciąż do zdobycia pozostały 33 punkty. Zespoły z najmocniejszymi składami rozkręcają się.


  • Awans do ćwierćfinału Ligi Europy!

    Horror ze szczęśliwym zakończeniem

    W rewanżowym meczu 1/8 finału kibice Valencii przeżyli istną podróż z piekła do nieba. Po golu Suleymanova kilka minut przed końcem meczu to gospodarze byli jedną nogą w kolejnej rundzie. W doliczonym czasie gry Guedes wpakował piłkę do siatki i tym samym to Valencia zagra w ćwierćfinale Ligi Europy.

    Marcelino dokonał kilku zmian w porównaniu do poprzedniego meczu. I tak, duet napastników stworzyli Sobrino i Mina, zaś w środku operowali Kondogbia z Coquelinem. Opaskę kapitana na ten mecz, z racji braku Parejo, przejął José Gayà. Od pierwszych minut wydawało się, że Valencia będzie bronić prowadzenia z poprzedniego meczu, a do ataku ruszyli piłkarze Krasnodaru. Okazję do zdobycia gola miał chociażby Claesson, ale Neto nie dał się zaskoczyć.

    Goście ograniczyli się do kontrolowania przebiegu spotkania. Z wolnego golkipera gości pokonać próbował Wass, a po chwili strzał na bramkę oddał Soler. Za każdym razem górą był Safonov. Okazję do zdobycia gola po szybkim ataku miał też Santi Mina, lecz po jego strzale futbolówka minęła o centymetry słupek bramki. Do przerwy na tablicy wyników widniał bezbramkowy remis.

    Po zmianie stron gospodarze wciąż poszukiwali gola, który zapewni im awans do kolejnej rundy. Okazję ku temu mieli Pereyra czy Stotskiy, bez rezultatu. Valencia odpowiedziała strzałem głową Gabriela i uderzeniem Czeryszewa. Bliski zdobycia gola był Pereyra, lecz Neto sparował strzał z wolnego na rzut rożny. Na murawie pojawili się Rodrigo i Guedes, zmieniając odpowiednio Sobrino i Minę.

    Nadzieje na awans dla Krasnodaru odżyły w 85 minucie meczu. Piłkę na skraju pola karnego otrzymał Suleymanov, po czym oddał podkręcony strzał na bramkę „Nietoperzy”. Uderzenie wpadło do siatki, a gospodarze objęli prowadzenie i na tę chwilę byli już jedną nogą w ćwierćfinale. 1:0.

    Marcelino zareagował natychmiast, wprowadzając Gameiro w miejsce Solera. Jak się okazało kilka minut później był to strzał w dziesiątkę. Francuz powalczył na prawym skrzydle, ograł obrońcę i zagrał po ziemi do znajdującego się w polu karnym Guedesa. Portugalczyk zamarkował uderzenie i zgubił defensora, po czym uderzył na bramkę, zdobywając gola dającego awans do kolejnej rundy! 1:1!

    Spotkanie zakończyło się remisem co oznacza, że do ćwierćfinału Ligi Europy awansuje Valencia. Losowanie par tej rundy oraz kolejnych szczebli rozgrywek odbędzie się 15 marca o 13:00.

    LIGA EUROPY, 1/8 FINAŁU, REWANŻ

    FK KRASNODAR – VALENCIA CF 1:1 (0:0)

    Bramki: Suleymanov (85’, 1:0), Guedes (90’+3’, 1:1)

    FK Krasnodar: Safonov, S. Petrov (75’ Suleymanov), Spajic, Fjóluson, Ramirez, Olsson, Gazinski, Pereyra (91’ Taranov), Claesson, Ari (30’ Stotski), Wanderson.

    Valencia CF: Neto, Piccini, Gabriel Paulista, Diakhaby, Gayà, Kondogbia, Coquelin, Czeryszew, Carlos Soler (87’ Gameiro), Santi Mina (69’ Guedes), Rubén Sobrino (57’ Rodrigo).




  • Krasnodar vs. Valencia — składy

    Rotacja w zestawieniu

    Poznaliśmy wyjściowe jedenastki Krasnodaru oraz Valencii. Od pierwszego gwizdka arbitra zaprezentują się między innymi Mina, Sobrino czy Czeryszew. Środek pola stworzy duet Kondogbia - Coquelin. Początek spotkania o 18:55.

    Krasnodar: Safonov, Ramirez, Fjoluson, Spajić, Petrov, Pereyra, Gazinskiy, Olsson, Claesson, Wanderson, Ari.

    Valencia: Neto; Gayá, Diakhaby, Paulista, Wass; Czeryszew, Kondogbia, Coquelin, Soler; Sobrino, Mina;

    Przypominamy o tegorocznej edycji naszego Forumowego Typera, którego nagrody w bieżącym sezonie ufunduje użytkownik naszej strony, Maciek_1985.


  • Krasnodar vs. Valencia — zapowiedź

    From Russia with Love

    Los Ches wykonali w zeszły wtorek połowę swojego zadania w 1/8 finału UEFA Europa League, pokonując u siebie FK Krasnodar 2:1. Gol strzelony przez gości sprawia, że sytuacja Valencii wcale nie jest tak komfortowa, jak mogłoby się wydawać. Rosjanom do awansu wystarczy bowiem wynik 1:0, dlatego popularna „murarka” na trudnym terenie może odbić się dziś „Nietoperzom” czkawką.

    „Nie wyjdziemy na boisko, by zagrać na 0:0” – uspokaja Marcelino García Toral. „Musimy spróbować atakować od początku, a nie jedynie myśleć o bronieniu się” – dodał podczas przedmeczowej konferencji prasowej trener Blanquinegros. Trzeba przyznać, że w ostatnim czasie sytuacja zespołu diametralnie się zmieniła, a coraz częściej o wynikach Valencii decyduje nie tylko postawa w defensywie. Ta była w ostatnim, wygranym meczu z Gironą (2:3) na poziomie, do jakiego kibice ekipy z Comunitat Valenciana nie są przyzwyczajeni (a przynajmniej nie za kadencji Marcelino). Z boiska po dwóch bezsensownych, niepotrzebnych żółtych kartkach wyleciał Facundo Roncaglia – dziś wypełniający ostatnie z czterech spotkań zawieszenia w Lidze Europy, jeszcze z czasów gry w Celcie – a jeszcze głupszy rzut karny po zagraniu ręką sprezentował rywalowi Mouctar Diakhaby. Czerwoną kartkę ujrzeć mógł (i powinien) także José Gayà, jednak Carlosowi del Cerro Grande zabrakło konsekwencji w sędziowskich decyzjach i pokazania lewemu obrońcy drugiej żółtej kartki za zagranie ręką jeszcze bardziej oczywiste niż to, za które z boiska wcześniej pośrednio wyleciał Roncaglia.

    Trzy bramki strzelone na wyjeździe, w tym zwycięski gol Ferrana w 90. minucie przy grze w dziesiątkę, pozwoliły jednak zdobyć kolejne trzy punkty i przedłużyć imponującą serię Valencii do 13 spotkań we wszystkich rozgrywkach bez porażki. Do najlepszej passy za kadencji Marcelino z sezonu 17/18, kiedy Valencia nie przegrała kolejnych 15 meczów, brakuje już naprawdę niewiele. Nie sama seria jest jednak najważniejsza, a to, czego jest świadectwem: tego, że Valencia kryzys ma już dawno za sobą i wkracza w decydującą fazę sezonu w naprawdę dobrej dyspozycji.

    Krasnodar wciąż bez wygranej

    Gorszy weekend mają za sobą podopieczni zaledwie 35-letniego Murada Musaeva. Znajdujący się tuż nad strefą barażową FK Orenburg nieoczekiwanie zremisował na wyjeździe z wiceliderem ligi rosyjskiej 2:2, choć to gospodarze mieli zdecydowanie więcej okazji do strzelenia gola, a po drodze m.in. zmarnowali rzut karny. Skoro jesteśmy przy seriach: było to już dziewiąte spotkanie Krasnodaru z rzędu bez zwycięstwa. Masaev stara się jednak szukać pozytywów w tym, że remis z Bayerem Leverkusen w poprzedniej rundzie Ligi Europy „był jak zwycięstwo”, bo pozwolił „Bykom” zmierzyć się z Valencią w 1/8 finału.

    Rosyjska drużyna będzie więc walczyć nie tylko o wielki sukces, jakim byłoby przejście do ćwierćfinału Ligi Europy, ale także powrót do formy sprzed wyjątkowo długiej w Rosji przerwy zimowej. W ligowej tabeli tuż za Krasnodarem czai się bowiem kilka mocnych zespołów pokroju CSKA, Spartaka czy Lokomotiwu.

    Z lotu Nietoperza

    Na pytania odpowiedział Krystian Porębski.

    Ależ przeżyliśmy thriller w meczu z Gironą. Jak byś go podsumował? Masz może jakieś uwagi, pozytywne bądź negatywne, co do poszczególnych piłkarzy?

    Bardzo dobrą informacją jest to, że wreszcie potrafimy odwrócić losy meczu. Ale to, co wyprawiali w końcówce Roncaglia i Diakhaby, to woła o pomstę do nieba. Mamy mocną obronę, ale też w takich momentach można sobie uzmysłowić, jak ogromną robotę robi duet Gabriel-Garay.

    Zwycięzców się nie sądzi, ale: jak ocenisz zmiany Marcelino w tym spotkaniu i decyzję o tym, że na boisku przez ponad 20 minut nie będzie ani jednego nominalnego napastnika?

    Na pewno nie zgadzam się z taką decyzją. Najpierw Hiszpan mocno upiera się przy grze na dwóch napastników, a potem tak majstruje przy ustawieniu, że jesteśmy na boisku bezzębni. Całe szczęście Ferran miał przebłysk geniuszu i zrobił swoje. Tak czy siak wolałbym, aby Marcelino nie podejmował takich decyzji. Szanuję naszego trenera, ale tym razem zagrał na tyle zachowawczo, że mogliśmy za to zapłacić. Mundo Deportivo donosi, że Rodrigo – obok Maxiego Gómeza czy Luki Jovicia – znajduje się na liście napastników, którymi zainteresowana jest Barcelona. Sprzedałbyś 28-latka latem? Jeśli tak, za jaką kwotę?

    Nie chciałbym, aby Rodrigo odchodził. Nawet mimo gorszego sezonu to bardzo wartościowy piłkarz. Ma duży wpływ na zespół, także pod względem mentalnym. Potrafi poderwać innych do boju. Mało jest wyrazistych postaci w tym zespole. Wobec tego nie – nie oddałbym Rodrigo. Chyba, że oferta byłaby nie do odrzucenia, ale nie wiem czy ktokolwiek taką zaoferuje po obecnym sezonie.

    Coquelin, Soler, a może Wass – kogo najchętniej zobaczyłbyś w środku pola pod nieobecność Parejo?

    Serce mówi Soler, rozum jednak podpowiada Coquelina. Co by nie zrobić i tak będzie widoczny brak Daniego. Można zastąpić w zasadzie każdego zawodnika w zespole Valencii, ale Parejo od dawna jest niewymienialny. Ta drużyna zwyczajnie bez niego funkcjonuje gorzej, nie mamy żadnego substytutu. Soler na pewno mógłby poprowadzić grę, ale nie zapewnia takiego spokoju w środku pola, jest o wiele bardziej niechlujny i gorszy pod względem taktycznym, wobec tego w tej sytuacji postawiłbym na ostrożniejszy wariant z Francuzem.

    Po pierwszym meczu z Krasnodarem mamy już jako takie pojęcie o ich grze. Jakiego meczu się spodziewasz?

    Trudnego. Prawdziwą twarz zespołu poznamy w rewanżu, na terenie rywala. Krasnodar nie ma jakiegoś wysublimowanego stylu gry, czegoś, czym może nas zaskoczyć. Ale prezentują solidny futbol i przede wszystkim potrafią wykorzystać błędy rywala. Dlatego według mnie najważniejsza w tym meczu będzie koncentracja.

    Przewidywane składy

    Murad Musaev nie ma do dyspozycji dwóch istotnych piłkarzy: Charlesa Kaboré i kapitana zespołu, Aleksandra Martynovicha. Obaj są zawieszeni za kartki. Także Valencia zagra dziś bez swojego kapitana – Daniego Parejo – z powodu kartek. Ponadto zabraknie kontuzjowanego Ezequiela Garaya, który miał okazję mierzyć się z Krasnodarem grając w barwach Zenitu, swojego poprzedniego klubu. Argentyńczyk robi co może, by wrócić na kluczowy dla całego sezonu mecz ligowy z Getafe. Właśnie weekendowe starcie z czwartym zespołem ligi może wpłynąć na kilka niespodzianek w wyjściowej jedenastce gości.

    Dziś swoją szansę w pierwszym składzie według Superdeporte otrzyma m.in. wracający do ojczyzny Denis Cheryshev (który dzięki udanym Mistrzostwom Świata nie może opędzić się od fanów po przylocie do Rosji) czy Toni Lato. Największym znakiem zapytania jest to, kto stworzy duet środkowych pomocników w zespole „Nietoperzy” pod nieobecność Parejo. Marcelino może zdecydować się na bardziej defensywny duet Kondogbia-Coquelin bądź też na wystawienie obok jednego z nich Solera lub Wassa. W ataku pewne miejsce ma Rodrigo Moreno, który wraz z La Furia Roja spędził kilka tygodni właśnie w Krasnodarze, gdzie znajdowała się baza treningowa reprezentacji Hiszpanii podczas wspomnianych Mistrzostw Świata 2018.

    Ostatni mecz z Krasnodarem:
    Skromna wygrana z Krasnodarem

    Przypominamy o tegorocznej edycji naszego Forumowego Typera, którego nagrody w bieżącym sezonie ufunduje użytkownik naszej strony, Maciek_1985.


  • Rodrigo odejdzie do Barcy?

    Możliwy transfer napastnika

    Barcelona jest zainteresowana zakupem Rodrigo Moreno. Styl gry zawodnika Valencii bardzo podoba się Ernesto Valverde i trener Katalończyków chciałby mieć go w swojej drużynie.

    Blaugrana liczy, że latem klub opuści Philippe Coutinho, a pieniądze z jego transferu mogą zostać przeznaczone na zakup Rodrigo Moreno. Klauzula napastnika wynosi 120 milionów euro, ale wydaje się, że szefowie walenckiego klubu mogliby przystać nawet na ofertę o 40 milionów mniejszą.

    Rodrigo znajduje się w czubie listy zainteresowań Barcelony. Jego zwolennikami są dyrektor sportowy, Éric Abidal i trener Ernesto Valverde. Problemem jest kwota transferu, ale Blaugrana liczy, że latem uda jej się sprzedać kilku niepotrzebnych graczy i zyskać sporo dodatkowej gotówki.

    W trwającym sezonie, 28-latek rozegrał 37 spotkań, zdobył 11 goli i zaliczył 7 asyst. Szefowie Barcelony są pod wrażeniem Hiszpana, który rozwinął się odkąd zespół Valencii przejął Marcelino.


  • Oddaj swój głos na ten kanał





    Wybierz ocene